Wprawdzie szeroko rozpowszechnione stwierdzenie mówiące o tym, że czołowe zderzenie dwóch aut jadących z prędkością 100 km/h równa się zderzeniu jednego z tych aut w ścianę z prędkością 200 km/h jest nieprawdziwe, to mimo wszystko nie powinniśmy czuć się bezpiecznie. Uderzenie w ścianę nawet z prędkością 100 km/h kończy się śmiercią…
Aby uniknąć jakichkolwiek zderzeń podczas wyprzedzania musimy prawidłowo wykonać trzy etapy manewru wyprzedzania:
- przygotowanie do wyprzedzania
- wyprzedzanie właściwe
- powrót na swój pas ruchu
Zanim zaczniesz wyprzedzać
- Decyzja - pierwsze co musimy zrobić zanim zaczniemy wyprzedzać to podjąć decyzję o wyprzedzaniu. Bardzo często wykonanie kilku niebezpiecznych manewrów wyprzedzania pozwala nam na dojechanie do celu podróży 5 minut wcześniej. Czy warto narażać własne życie i tracić pieniądze w wyniku zwiększonego zużycia paliwa dla tych kilku minut?
- widoczność - widoczność jest kluczową sprawą podczas wyprzedzania. Bardzo częstym błędem popełniamym przez kierowców jest zbyt mały odstęp między nimi a wyprzedzanym pojazdem. Jeżeli autem, które chcemy wyprzedzić jest ciężarówka, a my jedziemy tuż za nią, nasza widoczność jest ograniczona do minimum. Oddalając się od wyprzedzanego pojazdu automatycznie zwiększamy swoje pole widzenia. Krótko mówiąc - trzymajmy odstęp.

Odległość za ciężarówką, a pole widzenia (rozjaśniona część zdjęcia).
Kliknij aby powiększyćJeżeli mimo wszystko chcielibyśmy zobaczyć czy nie nadjeżdza inny pojazd z naprzeciwka, możemy próbować wychylać się, czyli delikatnie zjeżdżać, na przeciwnym pas ruchu w celu zapewnienia sobie lepszej widoczności. Zanim jednak to zrobimy, proponuję w pierwszej kolejności zbliżyć głowę do lewej-bocznej szyby. Zyskamy w ten sposób kolejnych kilka metrów widoczności.
Jednakże widoczność, to nie tylko to co widzimy przed nami, ale również to co widzimy wokół naszego pojazdu. Przed każdym manewrem wyprzedzania powinniśmy zerknąć w lusterko wsteczne oraz lusterko boczne, czy nie znajduje się tam inny pojazd. Głównie powinniśmy uważać na to czy my sami nie jesteśmy wyprzedzani. Przy okazji pamiętajmy, że włączenie kierunkowskazu oznacza rozpoczęcie manewru wyprzedzania. Jeżeli kierowca za nami ma włączony kierunkowskaz powinniśmy pozwolić się wyprzedzić.
Nierzadko spotykamy się z sytuacją, gdy w odległości 20 kilometrów przed rogatkami miasta ruch zagęszcza się do tego stopnia, że praktycznie wszyscy poruszają się z prędkością ok 80 km/h jadąc prawie zderzak w zderzak. Niestety zawsze znajdzie się jakiś rajdowiec, który za cal stawia sobie wyprzedzenie całej tej kolumny samochodów. Włącza kierunkowskaz (albo i nie) i jedzie tak pod prąd przez kilkaset metrów spychając nadjeżdżających z naprzeciwka na pobocze. Zwykle spotykamy takiego kierowcę na którychś światłach przed wjazdem do miasta. Aż chciałoby się rzec: I po co ci to było idioto?
Poniższy film przedstawia co może się wydarzyć, gdy podczas wyprzedzania kierowca nie patrzy w lusterka:
- ciężarówki i TIRy - zdarza się, że w momencie podjęcia próby wyprzedzenia ciężarówki, zajeżdża nam ona drogę nie pozwalając się wyprzedzić. Przeważnie spowodowane jest to faktem, że w odległości kilkudziesięciu lub kilkusetmetrów przed ciężarówką znajduje się jakiś wolno poruszający się pojazd np. ciągnik, motorowerzysta, etc., którego kierowca osobówki nie widzi. Pamiętajmy, że 40-to tonowy TIR nie jest w stanie zatrzymać się w miejscu i jego kierowca musi przewidywać sytuację drogową na kilkadziesiąt metrów do przodu.
Przyśpieszanie
- nabieranie prędkości - bardzo częstym błędem popełnianym podczas wyprzedzania jest jechanie “na ogonie” samochodu znajdującego się przed nami. Następnie, gdy przeciwległy pas ruchu jest wolny, kierowca wyskakuje zza wyprzedzanego pojazdu i zaczyna przyśpieszać ile pary w tłokach.
Prawidłowo wykonany manewr wyprzedzania to taki, w którym zaczynamy przyspieszać jeszcze na własnym pasie ruchu! Dzięki temu różnica prędkości między samochodem wyprzedzanym i wyprzedzającym będzie dużo większa, a co za tym idzie wyprzedzanie będzie krótsze. Oczywiście wykonanie tego typu manewru jest możliwe jedynie wtedy, gdy utrzymujemy dostatecznie dużą odlęgłość za wyprzedzanym samochodem. Powtórzę raz jeszcze - trzymajmy odstęp!
- redukcja biegu - kolejnym częstym błędem podcza wyprzedzania jest wykonywanie tego manewru na zbyt wysokim biegu. Absolutnie nie powinniśmy wyprzedzać na najwyższym biegu dostępnym w naszej skrzyni biegów. Wyprzedzanie będzie trwać wieki! Dobrą zasadą jest zasada redukcji o jeden tzn. przed rozpoczęciem wyprzedzania redukujemy bieg o jeden. Jeżeli poruszamy się prędkością podróżną na 5 biegu przed rozpoczęciem wyprzedzania włączamy czwórkę. Jeżeli na czwartym - trójkę, a na trzecim - dwójkę.
Nie bójmy się wysokich obrotów. - im szybciej tym (wcale nie) lepiej - większość kierowców zdaje sobie sprawę, że manewr wyprzedzania powinien trwać możliwie najkrócej. Nie oznacza to jednak, że powinniśmy cisnąć gaz do oporu zawsze i wszędzie. Większość samochodów nie posiada wystarczająco dużo mocy, aby podczas zwykłego manewru wyprzedzania zbliżyć się do prędkości niebezpiecznej dla danej drogi. Zwykły samochód jest w stanie rozpędzić się z prędkości 100 km/h do prędkości ok 120 km/h podczas wyprzedzania ciężarówki. Auto ze 150 konnym silnikiem prawdopodobnie rozpędzi się do ok 140 km/h. Można sobie tylko wyobrazić do jakiej prędkości rozpędzi się 200 konny pojazd jakich coraz więcej na naszych drogach.
Jeżeli podczas wyprzedzania widzimy, że droga przed nami jest pusta, a różnica prędkości jaką dysponujemy w danej chwili pozwoli na bezpieczne dokończenie manewru zdejmijmy trochę nogę z gazu. Rozpędzenie się jest łatwe. Problemy mogą pojawić się podczas próby wejścia w zakręt lub powrotu na własny pas ruchu.
Z oczywistych względów nie polecam schodzić w ten sposób zwykłych samochodach aż do pierwszego biegu. Jedynie w samochodach stricte sportowych (zwłaszcza wyścigowych) pierwszy bieg jest dłuższy, aby umożliwić kierowcom wchodzenie w ciasne zakręty na jedynce.
Powrót na swój pas
Wracając na własny pas ruchu powinniśmy pamiętać o dwóch sprawach. Po pierwsze, nie zajeżdżajmy drogi wyprzedzanemu kierowcy. Stara zasada mówi, że na swój pas ruchu powinniśmy zjeżdzać dopiero gdy wyprzedzany pojazd pojawi się w naszym wstecznym lusterku. Oczywiście zasadę tę można nagiąć i zacząć zjeżdzać na swój pas ruchu wcześniej. Niektórzy kierowcy robią to jednak zdecydowanie za wcześnie…
Druga istotną sprawą jest płynność. Wracając na swój pas ruchu poruszamy się zwykle z dużo większą prędkością niż podczas zjeżdżania na przeciwny pas ruchu w początkowej fazie wyprzedzania. Zjeżdżajmy płynnie i bez szarpania. Płynny kierowca to szybki i bezpieczny kierowca. A na polskich dziurawych drogach z wszechobecnymi koleinami płynny kierowca to również żywy kierowca.
4 komentarzy do artykułu “bezpieczne wyprzedzanie”


Bursztyn22 maja 2008 #
Coraz trudniej jest wyprzedzać samochodem ze stosunkowo niewielkim silnikiem z uwagi na rosnące natężenie ruchu. Taki samochód przyspiesza już słabo przy prędkościach rzędu 90-100 km/ha i potrzebuje długiego odcinka wolnej drogi aby wykonać ten manewr bezpiecznie, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę, że z przeciwnej strony ktoś może jechać bardzo szybko.
Kuba19 czerwca 2008 #
Ja też mam mały silniczek (1.3 82km) w dość dużym samochodzie (1250kg masy własnej), i zawsze miałem problemy z wyprzedzaniem, jednak kiedy zastosowałem się do podobnych rad z książki Sobiesława Zasady teraz jest dużo lepiej. Podstawa to zachowanie odstępu około 60m za pojazdem wyprzedzanym (2-3 sekundy jak kto woli), obserwowanie drogi z naprzeciwka i w momencie w którym pojazd z naprzeciwka zbliży się do pojazdu wyprzedzanego (nawet go jeszcze nie mija) zaczynamy przyśpieszać na naszym pasie i jak miniemy pojazd z naprzeciwka dopiero zjeżdżamy na lewy pas. Dzięki temu można zaoszczędzić sobie dużo stresu i całkiem sprawnie wyprzedzać. Oczywiście w trakcie przyśpieszania możemy stwierdzić że nam się nie uda ale zachowany dystans do pojazdu wyprzedzanego pozwoli nam jeszcze bezpiecznie wyhamować. Oczywiście ruch jest coraz większy ale też coraz mniej jest samochodów naprawdę się wlokących 70km/h. :)
mat20 czerwca 2008 #
Owszem, technika ta napewno jest skuteczna i warta stosowania, jednak napewno znajdzie sie pajac z mocniejszym samochodem ktory bedzie mial w powazaniu to ze chcesz wyprzedzic i wykorzysta pozostawiony przez ciebie odstep do wcisniecia sie tam. Stopien wyszkolenia kierowcow jest dramatyczny i wola o pomste do nieba. A najgorsze jest to, ze kiedy uprzejmie zwracam uwage swoim znajomym nota bene ludziom wyksztalconym i pozornie otwartym, popelniajacym naprawde fatalne bledy, spotyka mnie ostracyzm calego towarzystwa.
Patricko28 czerwca 2008 #
Dokładnie.
Autor wszędzie mówi o zachowaniu odstępu od poprzedzającego na auto.
Jak najbardziej popieram i staram się stosować do tego jak tylko mogę, szczególnie na pasmówkach, czy innych drogach szybkiego ruchu. Ale mniejsza o to. Chodzi o to, że jak zostawiamy te 60m wolnego, to jest to notabene miejsca na co najmniej 10 aut, i więcej.
A jak wiemy z naszych polskich dróg, taka odległość nie może pozostać “wolna” i zawsze nam ktoś tam wjedzie…i nic tutaj już nie poradzimy, bo nie będziemy znowu zwalniać, żeby nabrać kolejnych 60m od tego auta, bo zostaniemy zatrąbieni na śmierć przez kierowców za nami.
Także teoria mówi swoje, ale praktyka również robi swoje :(