28 sierpnia 2007 o 02:23 po południu
zimowa jazda samochodem
Witam! Jesteś tu nowy? A zatem powinieneś zarejestrować się, aby w pełni wykorzystać możliwości serwisu. Po drugie, , jeżeli chcesz, żeby strony wyświetlały się prawidłowo.
Zamierzam skoncentrować się na technikach zimowej jazdy samochodem wychodząc z założenia, że poruszamy się sprawnym autem na zimowych oponach. Daruję sobie dobre rady typu: odgarnij śnieg z dachu, miej w samochodzie saperkę i ciepły koc, ponieważ zakładam, że czytelnicy serwisu technikajazdy.info mają choć trochę oleju w głowie.
Jeżdżąc autem zimą przeważnie mamy problemy z:
- przyspieszaniem
- hamowaniem
- poślizgami
- wyjechaniem z koleiny
i w takiej kolejności zostaną one omówione. Jednocześnie zachęcam do komentowania i dzielenia się własnymi doświadczeniami z zimowej jazdy samochodem. Jeżeli coś pominąłem, z przyjemnością zobaczę uzupełnienie mojego tekstu.
Przyspieszanie
Przyspieszanie dzieli się zasadniczo na dwa etapy: ruszanie z miejsca oraz nabieranie prędkości. Co powinniśmy zrobić gdy auto nie chce ruszyć z miejsca?
- Przede wszystkim powinniśmy delikatnie operować pedałem gazu i nie pozwolić kołom na buksowanie. Buksowanie kół w miejscu jest niekorzystne, ponieważ ślizgające się koła ubijają śnieg i zamieniają go w lód. Jak powszechnie wiadomo lód jest mniej przyczepny od śniegu.
- Powinniśmy spróbować rozbujać auto – próbujemy ruszyć do momentu gdy auto staje w miejscu i koła zaczynają buksować. Następnie wciskamy sprzęgło i pozwalamy kołom wjechać ponownie w zagłębienie. Następnie znowu przyspieszamy do momentu zatrzymania i buksowania kół i znowu wciskamy sprzęgło…
Po kilku takich próbach powinniśmy już wiedzieć czy ruszenie pojazdem z miejsca jest w ogóle możliwe. Jeśli nie – powinniśmy poprosić przechodniów o pomoc w wypchnięciu auta z śniegu. - Niektórzy zalecają ruszanie z 2 biegu. Nigdy nie wiedziałem jaki jest sens ruszania z dwójki. Wiem natomiast, że czasami ruszanie z dwójki powoduje jeszcze gorszy poślizg kół ponieważ wymaga większego dodania gazu.
- Jeżeli jesteśmy posiadaczami auta z napędem na jedną oś, podczas ruszania trzymajmy kierownicę prosto. Jeżeli jesteśmy szczęściarzami i mamy auto 4×4, czasami pomocne może okazać się kręcenie kierownicą na przemian w lewo i prawo – dzięki temu przednim kołom może się udać znaleźć przyczepność.
Przez nabieranie prędkości rozumiem przyspieszanie przy większych prędkościach. Rozpędzając się zimą musimy pamiętać, że samochód będzie myszkował po drodze. Do pewnego momentu możemy temu zjawisku przeciwdziałać stosując tzw. kierowanie kompensacyjne. Polega ono po prostu na skręcaniu kierownicy w stronę, w którą chcemy aby poruszał się pojazd. Jeżeli kierowanie kompensacyjne nie przynosi rezultatu musimy zdjąć nogę z gazu – tylko tyle i aż tyle.
Hamowanie
Z artykułu o ABS wiemy już, że hamując na kopnym śniegu opłacalne może być całkowite zablokowanie kół.
Dlatego, jeżeli nasze auto nie ma systemu ABS, na śniegu możemy próbować hamować w ten właśnie sposób. Czyli: naciskamy hamulec do oporu i blokujemy koła; gdy czujemy, że auto obraca się wokół własnej osi lub wyjeżdża z drogi puszczamy hamulec; gdy samochód wróci na prawidłowy tor jazdy ponownie blokujemy koła. Oczywiście musimy cały czas trzymać kierownicę skierowaną w stronę, w którą chcemy jechać! Nie zapominajmy o tej podstawowej zasadzie sportowej jazdy samochodem.
Jeżeli nasze auto jest wyposażone w system ABS pozostaje nam tylko jedno – wcisnąć hamulec do oporu i trzymać kierownicę skręconą w stronę, w którą chcemy jechać.
Poślizgi
Obserwując zimą puste parkingi przy supermarketach można zobaczyć dziesiątki osób ,,ćwiczących jazdę poślizgami”. To dobrze, że młodzież chce się szkolić, gorzej niestety, że robi to źle.
Przeważnie nauka poślizgów sprowadza się do zaciągania w autach przednionapędowych hamulca ręcznego i wyprowadzaniu auta z nadsterowności. Problem w tym, że w autach przednionapędowych (a takimi porusza się większość z nas) bardzo rzadko spotykamy się zimą z nadsterownością. Mówiąc prościej, na zakrętach częściej ucieka nam przód samochodu, aniżeli tył. Jestem zdania, że powinniśmy raczej ćwiczyć co robić, gdy auto nie chce skręcić, aniżeli co robić gdy tylne koła wpadają w poślizg.
Co zatem powinniśmy zrobić gdy auto nie chce skręcać? O tym pisałem już w artykule dotyczącym rodzajów poślizgu. Chciałbym tylko dodać, że zima to pora roku kiedy trzeba myśleć jeszcze przed zakrętem. Niestety, ale w zimowe zakręty powinniśmy wchodzić wolno i przyspieszać dopiero na wyjściu z zakrętu. Zimą nie ma znaczenia jakim autem się poruszamy - jeżeli przesadzimy z prędkością, wchodząc w zakręt samochód po prostu nie skręci!
Osoby poruszające się samochodami 4×4 mogą próbować wrzucać samochód w zakręt, a następnie wyciągać z zakrętu przy pomocy gazu. Jest to jednak technika skomplikowana, niebezpieczna i zarezerwowana prawie wyłącznie dla rajdowców ponieważ wymaga sporo wolnego miejsca na drodze.
Jazda w koleinach
Bezmyślne powtarzanie przez instruktorów i media mantry pt. ,,zimą nie wykonuj gwałtownych ruchów kierownicą” przyniosło skutek w postaci tysięcy kierowców nie potrafiących wyjechać autem z kolein. Poniżej przedstawiam fragment książki S. Zasady Szybkość Bezpieczna, który doskonale opisuje jak się to powinno robić.
Jechałem z kolegą, który chciał mi pokazać jazdę na szynach tramwajowych. Mówię: ,,Co ty chcesz mi pokazać i po co? Przecież wylecisz i spowodujesz wypadek…” Ale kolega powiada: ,,Przecież ja ci tylko pokażę i zaraz skontruję”. Ja na to: ,,Nic nie skontrujesz, nie zdążysz…”
Mój głos rozsądku nie pomógł. Już jedziemy w koleinach szyn zagłębionych w jezdnię około 7 cm. Kolega, chcąc wyjechać z szyn, zaczyna skręcać kierownicą w prawo. Już wykonał pół obrotu kołem kierowniczym, a samochód… ciągle jedzie prosto w szynach. To przednie koła natrafiają na opór ścian zagłębienia. Mój kochany kierowca nie daje za wygraną i konsekwentnie, powoli skręca kierownicę dalej. Naraz przód wyskakuje z kolein. Na wszelki ratunek za późno! Samochód raptownie skręca w prawo – obraca się dookoła własnej osi i lądujemy na poboczu. Na szczęście obyło się bez wypadku.
Dlaczego tak się stało? Skręcając powoli kierownicę w prawo, kolega spowodował ciągły opór na koła przednie, działający łącznie z wykorzystaniem wszystkich luzów i powstającymi naprężeniami materiału. Poza tym skręt kół był nadmierny, a w momencie wyskoczenia z kolein kierowca ciągnął przecież kierownicą w prawo, co pogłębiło skręt kół i w rezultacie samochód zaczął się kręcić.
Jeśli chcemy prawidłowo wyjechać z koleiny, na przykład w lewo, to najpierw musimy doprowadzić koła lekko do oporu do prawej ściany koleiny, żeby z koleiny wyskoczyć w lewo i po wyskoczeniu od razu odbić w prawo.
Chodzi o to, żeby dać kołom w koleinie choćby minimalne miejsce, a nie kręcić kierownicą przy kołach przyciśniętych do tej ściany koleiny, w którą stronę zamierzamy jechać. Niech to będzie chociaż trzycentymetrowe wolne miejsce – to już coś. I ostry atak na ścianę koleiny. I natychmiastowa kontra.
Podałem przykład z szynami tramwajowymi. Ale dotyczy to wszelkiego rodzaju nawierzchni, szczególnie w zimie.
Książka Sobiesława Zasady jest do pobrania tutaj.
Gwar.pl
Linkr
del.icio.us
Wykop22 komentarzy do artykułu “zimowa jazda samochodem”

BMW RULEZ!31 sierpnia 2007 #
ja jezdze bmw i mam naped na tyl. Stara 320 compact I co? to zle ze sobie z chlopakami znajdziemy jakis placyk i pocwiczymy troche boki? nie wszyscy jezdza przedniopedami! bardzo duzo jest teraz starych tylnonapedowcow!!!
Rafał31 sierpnia 2007 #
Autorowi chodziło o przednionapędowców.Czytanie ze zrozumieniem się kłania dresiarzu
Remuster27 listopada 2007 #
Ja ćwiczyłem forysiem boki. Widok śniegu który wylatuje z z skręconych do przodu kół jest niezastąpiony:D
Przecież z dwójki można ruszać spokojnie samochodami o dużym stosunku mocy do masy, w którym koła nie radzą sobie z przeniesieniem nadmiaru mocy. Unikamy w tedy “palenia gumy” to może jednak coś w tym jest.Chodź odnosze wrażenie, że i tak wszystko zależy od umiejętności dozowanie gazu.
Artur11 grudnia 2007 #
Takie ćwiczenia w zimę na pustych placach lekko zaśnieżonych mogą nam się kiedyś przydać nigdy nie wiadomo co nas na drodze spodka. Najlepiej kontrolowane poślizgi ćwiczy się jak jest mało śniegu ponieważ przy większej jego ilości nie ma już takiej frajdy z poślizgów ;)
DWmacius13 grudnia 2007 #
pomocny temat.
Wojtek11 stycznia 2008 #
“Jeżeli nasze auto jest wyposażone w system ABS pozostaje nam tylko jedno – wcisnąć hamulec do oporu i trzymać kierownicę skręconą w stronę, w którą chcemy jechać.”
Nie zgadzam się, bo na śliskiej nawierzchni ABS wydłuży drogę hamowania. Należy hamować z czuciem, tak aby ABS się nie włączał lub działał minimalnie. Sprawdzone w praktyce.
Dodatkowo, warto czasem zjechać z utartego szlaku/ kolein na nieubity śnieg pomiędzy koleinami/śladami opon, gdzie po prostu może być mniej ślisko…
Paweł25 stycznia 2008 #
>> na śliskiej nawierzchni ABS wydłuży drogę hamowania. Należy hamować z
>> czuciem, tak aby ABS się nie włączał lub działał minimalnie. Sprawdzone w praktyce.
Rzeczywiście ABS wydłuży drogę hamowania na lodzie, ale jak już masz ABS w aucie to nic na to nie poradzisz, po prostu nie zahamujesz na tyle lekko żeby ABS się nie włączył.
Jest jeszcze jeden minus Twojej techniki hamowania: otóż zaleca się zawsze maxymalne wciśnięcie pedału (auto z ABS) po to, żeby jak auto zjedzie z lodu i znajdzie się np. na mokrym asfalcie (nawierzchnia zróżnicowana) auto zaczęło mocno hamować podczas gdy Ty będziesz lekko muskał hamulec i nie będziesz wykorzystywał w pełni hamulców!! Weź to pod uwagę.
Wojtek04 lutego 2008 #
Wszystko zależy od warunków jakie w danej chwili panują na drodze. I nic nie zastąpi praktyki w tym względzie.
Rada, aby wciskać do oporu jest swego rodzaju ubezpieczeniem producentów aut bo jak tu radzić kierowcom, aby nie hamowali ? ;)
A ślepa wiara w cuda techniki i magiczna skróty (ABS, ASR, itd) jest niebezpieczna.
Damian08 lutego 2008 #
Wojtek nie wiem czy próbowałeś tą technike. Na pierwszy żut oka powinna być skuteczna jednak w większości przypadków nie skutkuje. Ja trenuje bardzo dużo i ćwiczę różne techniki 0 tą też próbowałem jednak nie przynosi skutku. Dlaczego? Otóż ABS zapobiega poślizgu kół i działa w następujący sposób: naciskasz hamulec-koła tracą przyczepność ABS zmniejsza siłe hamowania aż do momentu kiedy koła złapią przyczepność następnie znów zwiększa siłe hamowania i tak w kółko aż do zatrzymania pojazdu. Dlatego hamowanie na lekko działającym absie nie robi różnicy zasada działania ABSu jest taka sama jak przy mocnym hamowaniu z tą różnicą że nie dajesz szans na mocniejsze zwolnienie na bardziej przyczepnym podłożu (to co napisał Paweł). Czasami pomaga szybkie szarpanie kierownicą na boki podczas hamowania wtedy oszukujemy ABS który wyłącza się szybciej przez co więcej czasu nasze koła stoją w miejscu, a o to chodzi na śniegu.
Wojtek12 lutego 2008 #
Być może źle się wyraziłem. Przez lekko działający ABS można rozumieć to, że działa np tylko przy jednym kole albo dwóch, w każdym razie nie na wszystkich.
Zapewne zależy to od samochodu , rodzaju ABSu (trzy kanałowy czy czterokanałowy) i ilości elektronicznych dodatków…
W każdym razie przy nie naciskaniu pedału do oporu, z całej siły, czułem że ABS działa ale wibracje pedału hamulca nie były duże a auto zwalniało całkiem wydatnie. Na śniegu oczywiście.
Przy wciśnięciu pedału z całej siły wibrował on jak dziki ;) a hamowanie było dużo słabsze ,wręcz znikome.
I cały czas mówimy o hamowaniu na śliskiej nawierzchni.
Paweł14 lutego 2008 #
>> hamowanie na lekko działającym absie nie robi różnicy zasada działania
>> ABSu jest taka sama jak przy mocnym hamowaniu z tą różnicą że nie dajesz
>> szans na mocniejsze zwolnienie na bardziej przyczepnym podłożu
Dokładnie tak, trzeba jeszcze pamiętać że czujniki ABS podają sygnał zdaje się kilkaset razy na sekundę - człowiek nie jest w stanie tak szybko reagować na zmieniającą się nawierzchnię a to że zawodowcy potrafią wyhamować wcześniej bez ABS’u niż zwykły kierowca z ABS na nawierzchni śliskiej czy niejednorodnej to efekt lat treningu opanowania auta.
>> Czasami pomaga szybkie szarpanie kierownicą na boki podczas hamowania
>> wtedy oszukujemy ABS który wyłącza się szybciej przez co więcej czasu
>> nasze koła stoją w miejscu, a o to chodzi na śniegu.
Poniekąd (teoretycznie) masz rację z tym śniegiem czyli jak dłużej koła szurają po śniegu (pchają śnieg jak łopata) to tym lepiej bo wzrasta opór i prędkość szybko się zmniejsza, ale niestety w praktyce (tak jak napisałem powyżej) czujniki ABSu działają tak szybko że Twoje bujanie autem (jak to powiedziałeś: “szarpanie kierownicy”) nic nie da pozytywnego a może dać wiele negatywnego, bo właśnie auto będzie myszkowało coraz to odciążąjąc i dociążając poszczególne koła zamiast hamować jednostajnie. Ja osobiście maksymalne hamowanie z ABSem zawsze przeprowadzam na wprost a dopiero w ostatniej chwili w razie potrzeby szykuję się do ominięcia przeszkody lub ucieczki poza drogę. Wykonajcie sobie prosty test: rozpędźcie się na mokrym asfalcie powiedzmy do 70 km/h i zahamujcie ostro na wprost a drugim razem zahamujcie machając kierownicą - na 100% droga hamowania w drugim przypadku będzie dłuższa a i zachowania auta będzie mniej bezpieczne —> poza tym w razie zmiany warunków podłoża (np. w trakcie hamowania zjazd z mokrego asfaltu na suchy) może doprowadzić do czegoś jeszcze gorszego jak np. wyrzucenia auta z drogi czy nawet dachowania !!!!!!
Jest jeszcze jedna ogromna zaleta nowego ABSu - rozdzielanie hamowania pomiędzy koła, hamując bez ABS będąc np. lewymi kołami na asfalcie a prawymi na lodzie wykonacie “pięknego” niekontrolowanego bączka w lewo podczas gdy hamowanie z ABS będzie przebiegać po linii prostej. Wszystko niby pięknie tylko że przez to droga hamowania się wydłuży - dlatego należy (hamując z ABS’em) depnąć po hamulcach na jednorodnej nawierzchni (np. mokrej jezdni a nie jedną stroną auta na asfalcie a drugą na lodzie czy szutrze) a dopiero w końcowej fazie uciekać na pobocze czy inną nawierzchnię.
Generalnie ABS jest świetną sprawą tylko trzeba wiedzieć jak się z nim obchodzić !!! Trening, trening i jeszcze raz trening :-)
Piotr29 lutego 2008 #
Jechałem kiedyś po zbitym śniegu na letnich oponach, szukałem miejsca parkingowego, więc jechałem jakieś 10 km/h. Gdy hamowałem tak, żeby ABS się nie włączył, zatrymywałem się na przestrzeni pół długości samochodu, a gdy wcisnąłem hamulec z całą siłą, droga hamowania widocznie się wydłużyła, a samochód wogóle nie skręcał - przednie koła nie nadążały z “łapaniem” przyczepności w momencie, gdy ABS zmniejszał siłę hamowania.
Pozdrawiam.
Damian_Lbn29 lutego 2008 #
Dziwne jest to co zauważył Piotr. Być może zbyt mocno skręciłeś kierownice i doprowadzałeś do nazwyklejszej podsterowności, bo nie wydaje mi się żeby ABS uniemożliwiał skręt. Co do Komentarza Piotra:
Piotrze nie mówie o bujaniu tylko o energicznym , szybkim i małym ruchu kierownicą (około 5 cm w dół i 5 cm w góre licząc od zewnętrznej krawędzi kierownicy) takie ruch napewno nie doprowadzą do bujania samochodem oczywiście przy odpowiedniej prędkości. Ruch kierownicy dobieramy do prędkości im szybciej jedziemy tym mniejsze wykonujemy ruchy i odwrotnie. Zawsze jednak bardzo szybko. To na pewno nie spowoduje bujania i nie jest zauważalne z zewnątrz. Mówimy o chamowaniu na sniegu i lodzie nie o mokrym asfalcie, bo tam już ta technika niczego nie daje i tak jak napisałeś może zaszkodzić. Na śniegu jednak warto szarpać kierownicą.
Wojtek03 marca 2008 #
Piotrze, ja mam dokładnie takie same spostrzeżenia.
Piotr03 marca 2008 #
Damianie z Lublina, jak sądze: Owszem, zaistniała podsterowność, ale eliminowało ją hamowanie nie dopuszczające do działania ABSu. I takie hamowanie było ponadto bardziej efektywne.
Wojtek, może też jeździsz Meganką?? ;P
Pozdrawiam, szerokości, i przyczepności - bardziej adekwatne do tematu.
Anonim07 marca 2008 #
Piotrze. Nie zrozumiałem twojego wpisu. Wystąpiła podsterowność ale eliminowało ją hamowanie nie dopuszczające do działania ABSu. Nie rozumię.
Piotr09 marca 2008 #
No jak hamowałem tak, żeby działał ABS, to przód mi wyjeżdżał, a jak tak, by nie dopuścić do jego działania, to nie było podsterowności, a ponadto lepiej hamowałem.
Damian_Lbn18 marca 2008 #
Naprawdę bardzo dziwna sytuacja. Wydaje mi się, że nie zwalniałeś poprzez używanie hamulca tylko przez poślizg przedniej osi czyli podsterowność. Podsterowność była jednak taka, że pomimo poślizgu auto skręcało z odpowiednim kątem do prędkości, a skręcone ślizgające się koła zmniejszały prędkość. Takie jest moje zdanie. No chyba, że hamowałeś lewą nogą wtedy mogło tak się stać z tym, że hamując lewą nogą nie da się załączyć ABSu. Bardzo dziwna sytuacja.
Wojtek30 marca 2008 #
Moim zdaniem nie ma w tym nic dziwnego… Po prostu ABS nie nadaje się do hamowania na bardzo śliskiej nawierzchni. Owszem, pomaga utrzymać kierunek jazdy, owszem, gdy jedna strona samochodu jedzie po śliskim to pozwala zahamować bez poślizgu, owszem, pozwala zachować sterowność podczas ostrego hamowania na suchym asfalcie ale na lodzie lub śliskim śniegu zdecydowanie ogranicza sterowność i zdolność do hamowania. Jest to coś, co trzeba zaobserwować ale jest to faktem. I trzeba się nauczyć to wykorzystywać.
Poza tym, na koło które jednocześnie hamuje i kieruje działają znacznie większe siły i łatwiej może takie koło stracić przyczepność. Dlatego nie należy hamować na zakręcie. Obojętnie czy z ABSem czy nie.
mietwan08 kwietnia 2008 #
Mam pytanie do fachowców jazdy zimą!
Czy jeżdżąc z łańcuchami ( oczywiście wtedy kiedy są potrzebne), jak należy stosować blokady mostów?
Sprawa wydawała mi się oczywista, ale ostatnio w gronie znajomych pomieszano mi w głowie. Pozdrawiam.
Zonk08 kwietnia 2008 #
Ja fachowcem nie jestem, ale po mojemu to im trudniejsze warunki tym bardziej należy spiąć napędy aż do całkowitej blokady w najgorszych warunkach takich jak pół metra błota, śniegu czy sypkiego piachu.
Damian_Lbn10 kwietnia 2008 #
Odpowiedź dla wojtka. Wojtek powiedziałeś co wiedziałeś. Nie wiem czy wogóle zapoznałeś się z tematem.