kartodrom w augustowie

Na fali popularności Roberta Kubicy w całej Polsce jak grzyby po deszczu zaczęły powstawać tory kartingowe. W końcu nawet dziecko wie, że aby zostać kierowcą Formuły 1 trzeba nauczyć się jeździć gokartem…

Czy w przyszłości zostaniemy “Schumacherami” jest sprawą dyskusyjną, ale bez wątpienia jazda gokartem sprawia dużo frajdy i pozwala w bezpieczny sposób konkurować z innymi kierowcami.

W niniejszym tekście znajdziecie porady na temat jazdy amatorskim gokartem na amatorskim torze kartingowym jakich coraz więcej powstaje we wszelakiej maści kurortach i centrach handlowych. Artykuł ten nie jest absolutnie adresowany do osób zawodowo ścigających się kartami - różnica między wyczynowym gokartem i torem wyścigowymi, a tym do czego ma dostęp zwykły śmiertelnik jest kolosalna.


Bezpieczeństwo

Niestety już na samym początku muszę ostudzić zapały co poniektórych z Was. Właściciele torów kartingowych traktują je jako źródło dobrego zarobku i robią wszystko, aby zapewnić bezpieczeństwo jazdy osobom korzystającym z ich obiektów. Nie ma więc tutaj mowy o prawdziwej jeździe poślizgami lub wyprzedzaniu innych pojazdów na dohamowaniach przed zakrętami. Ze względu na bezpieczeństwo większość torów można pokonać bez zdejmowania nogi z gazu starając się jedynie celować przednimi kołami w zakręty. Na nasze szczęście, taka jazda nigdy nie jest szybka.


Poślizg, a trakcja

Gokarty, do których mamy dostęp przeważnie mają montowane mikre silniki o mocy ok 5 km, co pozwala rozpędzić je do ca. 35 km/h. Silniczki te mają problem z napędzaniem gokarta nie mówiąc już o pokonywaniu oporów powstających w jeździe po zakrętach. Skutek może być tylko jeden: każdy poślizg oznacza utratę prędkości.

Jeśli masz przed sobą ciasny zakręt o 180 stopni i zechcesz pokonać go z gazem w podłodze gokart w pewnym momencie wpadnie w poślizg, obróci się i po prostu zatrzyma, a następnie, zacznie ponownie rozpędzać.

W przypadku samochodów z napędem na tylną oś dysponujących odpowiednio dużą mocą istnieje możliwość szybkiej jazdy w zakrętach z wykorzystaniem poślizgu. W przypadku gokartów takiej możliwości nie ma - poślizg to strata, dlatego starajmy się go unikać.


Hamulce


Nie wiem czy jest to zasadą, ale gokarty, którymi jeździłem do tej pory praktycznie nie miały hamulców - po ich użyciu gokart zwalniał, ale absolutnie nie można tego nazwać hamowaniem. Jest to zapewne podyktowane względami bezpieczeństwa, bo przecież nie można wymagać od przeciętnego kierowcy umiejętności radzenia sobie z poślizgiem spowodowanym zablokowaniem kół podczas hamowania. Zwłaszcza, że hamulec obsługuje się lewą nogą…

Wszystko to powoduje, że hamulce w jeździe gokartem są właściwie bezużyteczne i powinniśmy raczej zdejmować przed zakrętem nogę z gazu, aniżeli liczyć na działanie lewego pedału. Jeżeli jednak zdecydujemy się z nich korzystać pamiętajmy, żeby całkowicie zdjąć nogę z gazu podczas używania hamulców. Trzymane nogi na pedale przyspieszacza to charakterystyczny błąd popełniany przez wielu nowych kartingowców - praktycznie uniemożliwia to skuteczne hamowanie.

Przy okazji chciałbym zwrócić Waszą uwagę na fakt, że gokarty mają napęd na tylne koła tak więc żadne hamowanie lewą nogą nie wchodzi tutaj w rachubę.


Optymalny tor jazdy

Wiemy już, że gokart nie hamuje, ani nie przyspiesza. Jedyną możliwością w miarę szybkiej jazdy pozostaje zatem jazda optymalnym torem jazdy. W uproszczeniu, technika pokonywania zakrętów gokartem sprowadza się do:
 

  • wchodzenia w zakręty od zewnętrznej, dojeżdżania do szczytu zakrętu, a następnie ponownego powrotu do zewnętrznej zakrętu;
  •  

  • wykorzystywania każdego dostępnego centymetra toru;
  •  

  • pokonywania serii zakrętów tak, aby mięć jak najwyższą prędkość na wyjściu z ostatniego zakrętu w serii, co w praktyce oznacza, że w pierwszy zakręt w serii lepiej wjechać raczej wolniej, niż raczej szybciej;
  •  

  • prostowania zakrętów w maksymalnym stopniu - czasami istnieje możliwość pokonania szykany lub następujących po sobie zakrętów przejeżdżając po prostu przez ich środek niemalże w linii prostej.
  •  

  • unikania poślizgu - jeśli wydaje ci się, że jedziesz idealnym torem jazdy, a gokart mimo wszystko uślizguje się spróbuj pokonać zakręt trochę szerzej - łagodniejszym łukiem; lepiej nadrobić nieco drogi, ale wyjechać z zakrętu z większą prędkością;

 
Więcej informacji na temat toru jazdy znajdziesz w w artykule wyścigowy tor jazdy.


Opony

Opony w naszym gokarcie maja olbrzymie znaczenie dla prędkości z jakimi będziemy pokonywać zakręty. Dlatego przed wyborem wózka powinniśmy zwrócić uwagę na zużycie opon. Jeżeli na przednich oponach widać ślady zużycia możemy zapomnieć o szybkiej jeździe - gokart będzie bardzo podsterowny. Podsterowność jest nieprzyjemna, ponieważ nie pozwala na utrzymanie odpowiedniej szybkości w zakręcie, a dodatkowo odbiera nam możliwość jazdy nawet pseudo poślizgami.

Jeżeli istnieje taka możliwość wybierajmy karty z niezużytymi oponami, lub takie, w których w większym stopniu zużyte są tylne opony. W tym drugim przypadku na pewno nie wygramy wyścigu, ale może uda nam się chociaż zasmakować driftingu.

Przy okazji rozmowy o oponach warto wspomnieć o oponach okalających tor, które przeważnie używane są w charakterze band zwiększając nasze bezpieczeństwo. Ich największą wadą jest to iż działają one niczym magnes - delikatne otarcie się o oponę często kończy sie wciągnięciem gokarta w opony oraz jego całkowitym zatrzymaniem. Należy mieć to na uwadze wykorzystując ostatnie centymetry toru podczas wchodzenia w zakręty.

Na nasza niekorzyść przemawia również fakt, że tył gokarta jest zwykle minimalnie szerszy od jego przodu. W samochodzie osobowym mamy pewność, że jeśli przód pojazdu minie przeszkodę tył również “się zmieści”. W gokarcie musimy wziąć poprawkę na szerzej rozstawione tylne koła.

Z mojej strony to już wszystko. Tradycyjnie zachęcam do dzielenia się własnymi wrażeniami z jazdy gokartami w komentarzach poniżej.