Eco-driving i eko-jazda to w tłumaczeniu na j. polski po prostu ekonomiczna jazda, czyli takie prowadzenie samochodu, aby spalał jak najmniej paliwa, a przez to koszty jego utrzymania były jak najniższe.
Oczywiście nikt nie każe nam ograniczać się do paliwa. Można starać się oszczędzać wszystko. Począwszy od silnika - na siedzeniach kończąc. Ja chciałbym jednak skupić się na oszczędności paliwa. Te kilka pomysłów, które za moment przedstawię nie dość, że pozwolą Wam zaoszczędzić kilka złotych, to jeszcze sprawią, że staniecie się bezpieczniejszymi kierowcami.
Jazda na luzie
Ta technika jazdy jest stara jak świat i przechodzi prawdopodobnie z pradziada, na dziada, na ojca, a następnie na syna. Niestety, w dzisiejszych autach nie spełnia pokładanych w niej nadziei. Dodatkowo, jest szalenie niebezpieczna.
Produkowane obecnie samochody palą najmniej paliwa nie podczas jazdy na luzie, ale podczas hamowania silnikiem. Dokładniej, w czasie hamowania silnikiem silnik napędzany jest przez koła pojazdu, a dopływ paliwa jest całkowicie odcięty. Paliwo zaczyna ponownie płynąć do silnika dopiero – jak podaje tygodnik Motor - w okolicach 1300 obr/min., aby uniknąć zgaśnięcia silnika. Co ciekawe, to rozwiązanie techniczne znane jest juz od 25 lat i ma zastosowanie również w autach gaźnikowych.
Chcesz jeździć taniej? Przed skrzyżowaniem lub zakrętem zdejmij po prostu nogę z gazu i miej cały czas włączony bieg. Wciśnij sprzęgło i zredukuj bieg gdy obroty spadną do ok. 1500 na minutę. Rób tak aż do całkowitego zatrzymania się.
Przyspieszanie
O tym wie każdy. Ciężka noga nie sprzyja oszczędnej jeździe. Nogi potrafią być jednak ciężkie na różne sposoby. Niektórzy jeżdżą szybko i spalają mało paliwa – inni jeżdżą jeszcze szybciej i spalają jeszcze mniej.
Słyszałeś zapewne, że aby jeździć szybko i bezpiecznie, powinieneś jeździć płynnie. Podobnie powinieneś postępować jeżeli chcesz jeździć tanio. Rozpędzenie pojazdu wymaga dużo więcej energii aniżeli utrzymanie stałej prędkości. Staraj się zatem jak najrzadziej hamować i przyspieszać, jeżeli zależy Ci na paliwie.
Obroty
Sprawa jest prosta – im wyższe obroty silnika tym wyższe spalanie. Nie oznacza to jednak, że powinieneś jeździć w przedziale 1000 – 1500 obr./min. Obroty muszą być dopasowane do sytuacji na drodze. Gdy chcemy szybko przyspieszyć silnik powinien chodzić na wyższych obrotach, niż w momencie gdy, przykładowo, zjeżdżamy ze wzniesienia. Wielu kierowców popełnia błąd polegający na przyspieszaniu z bardzo niskich obrotów – taka jazda jest mało oszczędna. Komputer sterujący pracą silnika i tak otworzy maksymalnie zawory, w celu jak najszybszego rozpędzenia auta. W nowoczesnych dieslach dołączy się do tego turbosprężarka wyciskając z siebie i silnika siódme poty. Jazda taka jest niezdrowa dla jednostki napędowej oraz naszej kieszeni – pamiętaj, że silnikowi należy w pracy pomagać tzn. przyspieszać przy obrotach, przy których dysponuje on jak największą mocą.
Aerodynamika i prędkość
Zanim przejdę do praktyki – trochę teorii. Poniżej przedstawiam wzór na opór aerodynamiczny:
Opór aerodynamiczny = 1/391 x Cd x A x V^2
gdzie:
1/391 - liczba powstała z przemnożenia gęstości powietrza razy 1/2
Cd - współczynnik oporu powietrza
A – powierzchnia czołowa pojazdu
V^2 – kwadrat prędkości wyrażonej w milach na godzinę
Jak wynika ze wzoru, opór jest proporcjonalny do kwadratu prędkości. Tak więc gdy podwajasz prędkość, opór aerodynamiczny zwiększa się poczwórnie.
Ponadto, składniki równania są przemnożone przez siebie. A zatem, zwiększenie prędkości o 5% w dwóch autach o różniących się właściwościach aerodynamicznych nie spowoduje jednakowego wzrostu oporu aerodynamicznego, a co za tym idzie spalania.
W praktyce, auta o słabej aerodynamice będą spalały przy tej samej prędkości nieproporcjonalnie więcej paliwa w porównaniu z autami o dobrej aerodynamice. Szczególnie powinni wziąć to pod uwagę kierowcy jeżdżący tak popularnymi ostatnio SUV, vanami czy autami dostawczymi, które wydają się prowadzić niemal jak osobówki. Fizyki jednak nie da się oszukać. Słaba aerodynamika równa się wysokie spalanie.
Na aerodynamikę naszego auta nie mamy jednak zbyt dużego wpływu. To co możemy kontrolować to głownie prędkość i w niewielki sposób współczynnik oporu powietrza i powierzchnię czołową. Pamiętajmy zatem:
prędkość – opór rośnie z kwadratem prędkości. Zwiększenie prędkości z 50 do 100 km/h spowoduje co najmniej czterokrotny wzrost oporu aerodynamicznego, który musi pokonać silnik.
współczynnik oporu powietrza – otwarte szyby, wystawione na zewnątrz ręce, uchylony szyberdach – wszystko to zwiększa współczynnik oporu powietrza, a więc opór aerodynamiczny, a zatem również… spalanie. Jeżeli poruszamy się z dużymi prędkościami, bardziej opłacalne jest włączenie klimatyzacji i domknięcie wszystkich szyb.
powierzchnia czołowa - box dachowy, rowery na dachu, owiewki – tego typu gadżety zwiększają powierzchnię czołową auta. Jeżeli mamy możliwość, powinniśmy pakować bagaż do środka auta, a roweru w jak największym stopniu chować w cieniu aerodynamicznym auta czyli za samochodem. Owiewki powinniśmy zdjąć z samochodu już dawno… No chyba, że identyfikujemy się z kulturą wieś-tuning.
Opony
Niby szczegół, ale często o nich zapominamy. A to przecież one łączą nas z nawierzchnią. Powinniśmy pamiętać o ich prawidłowym ciśnieniu – za małe ciśnienie opon jest niebezpieczne, a poza tym powduje większe opory toczenia i negatywnie wpływa na zużycie paliwa. Miejmy również na uwadze, że dobrze trzymające się drogi sportowe opony mają większe opory toczenia, aniżeli gumy dla ludu. Nie dziwmy się więc gdy po zamontowaniu szerokich, sportowych opon auto zaczyna więcej palić.
Inne
- Jeżeli powyższe informacje są niewystarczające, serdecznie polecam zapoznać się z e-bookiem Jak Jeździć Oszczędnie dostępnym w dziale Pliki.
- Osobom zastanawiającym się czy opłaca się kupić auto z silnikiem Diesla lub zamontować instalację gazową polecam kalkulator zwrotu kosztów zakupu Diesla i montażu instalacji gazowej. Kalkulator pozwoli Wam obliczyć dystans po jakim zwróci się koszt powyższych inwestycji.
- W znacznym stopniu na spalanie wpływa włączona klimatyzacja. Klimatyzacja może podnosić spalanie o nawet 2l/100 km w jeździe miejskiej. Wszystkim zainteresowanym polecam artykuł Ile pali klimatyzacja? na stronach serwisu www.autocentrum.pl.
- Pamiętajmy również, że rodzaj napędu ma wpływ na spalanie. Auto z napędem na wszystkie koła będzie zawsze paliło więcej od ,,ośki”.
59 komentarzy do artykułu “jazda ekonomiczna”


drifter14 sierpnia 2007 #
dużo wiedziałem ale z tą jazdą na luzie nie wiedziałem
Behe moto24 sierpnia 2007 #
Dodam tylko, że bardzo dużo osób nie uświadamia sobie jak głupim pomysłem jest rozgrzewanie samochodu przed jazdą. Już dawno udowodniono, że 30 sekund w zupełności wystarczy, żeby rozgrzać auto do temperatury wystarczającej na ruszenie z miejsca…
Stojąc przed blokiem i kopcąc zużywamy bardzo dużo paliwa, bo auto chodzi na ssaniu. Poza tym zanieczyszczamy środowisko, a żeby tego było mało najszybszą metodą rozgrzewania samochodu jest jazda nie stanie w miejscu na luzie.
Przemyślcie to!
Szafirek26 października 2007 #
Tak to mi już nauczyciel w technikum powiedział że przy silnym mrozie czy nawet jak jest zimno to 30 s i jazda jeżeli szyby pokrywa lud to najpierw skrobiemy a później odpalamy auto i jedziemy.
Z tego co mi mówił to takie stanie i rozgrzewanie silnika to zacieranie gdyż jak silnik jest zimny to na ściankach gładzi cylindrowych skrapla się woda która spłukuje olej i silnik się zaciera.
Oczywiście jeżeli ruszymy po 30s to silnik nagrzeje się szybciej dlatego gdyż jest pod obciążeniem.
admin21 listopada 2007 #
Zapraszam do zapoznania się z rozwinięciem tematu ekonomicznej jazdy w artykule p.t. awaryjność a technika jazdy. Miłej lektury!
Sebastian06 grudnia 2007 #
Użytkownicy : Behe moto i Szafirek - błagam, zanim wypowiecie podobne teorie poczytajcie trochę i nie mam tu na myśli kolorowych czasopism tylko fachowej literatury.
W kwestii formalnej : nie chodzi mi o to żeby stać pod blokiem 15 minut z odpalonym silnikiem, natomiast gdzie udowodniono że 30 sekund wystarczy ?
Zawsze warto, szczególnie w zimie przynamniej 2 do 3 minut po uruchomieniu zimnego silnika zaczekać bez dotykania pedału gazu czyli zwiększania prędkości obrotowej aż olej z głównej magistrali dopłynie do każdego, wymagającego smarowania elementu silnika.
Pozdrawiam.
jakry27 grudnia 2007 #
Odp. na tekst Sebastiana:
jeśli istotnie zdarzy się tak, że silnik po odpaleniu i 30 sek. nie jest smarowany to przecież pracując na postoju również! Po pierwsze: podczas jazdy prędzej nagrzeje sie do temperatury właściwej dla stabilnej pracy. Po drugie: należy przyśpieszać spokojnie i przy zimnym silniku jechać jak najwolniej ale na wysokich obrotach, bo wtedy szybciej się nagrzeje, a olej znacznie lepiej rozprowadza się po wszystkich elementach - polecam przestudiowanie pojęcia “klin smarowy” (np. na http://www.sciaga.pl/tekst/31692-32-ooyska)
Sebastian27 grudnia 2007 #
Do użytkownika “jakry” - zanim zaczniesz czytać rewelacje na ściaga.pl spróbuj może podreczniki akademickie z zakresu budowy silników spalinowych ale musze innym oddać prawo do własnego zdania na każdy temat ( nie zawsze racjonalnego ) wiec ok.
W pracy na postoju zimnego silnika chodzi o to że nie jest on poddawany obciążeniom. Podczas jazdy silnik podlega obciążeniom, poprzez skrzynie biegów napedza samochód z całą jego masą, czyli istnieje subtelna różnica pomiedzy pracą silnika na biegu jałowym a silnika napędzającego masę około tony - prościej nie da sie tego napisac . Czyli pracując na biegu jałowym zimny silnik nie ulega tak dużemu wyeksplowatowaniu w wyniku niedostatecznego smarowania przez pierwszy okres pracy.
Pozdrawiam.
Damian02 stycznia 2008 #
należy przyśpieszać spokojnie i przy zimnym silniku jechać jak najwolniej ale na wysokich obrotach,
- po tym zdaniu spadłem z krzesła najlepiej odrazu po odpaleniu kręcoś do odcięcia haha no ludzie litości.
w okresie gdy jest powyżej zera stopni to 30 s spokojnie starczyn bo olej nie gest gęstyi szybciej sie rozejdzie całej magistrali.
natmiast zimą jestem zwolennikiem dłuższego grzania (1.5-3 min max) szczególnie silnika z turbospreżarką, która potrzeguje dobrego smarowania.
Wysokich obrotów należy unikać jak ognia w zimnym silniku, bo nie wychodzi mu to na dobre.
“Jakry” te bajeczki ze ściąga.pl sobie możesz darować.
ka05 stycznia 2008 #
To powiedz mi Sebastian, dlaczego nowe furmanki mają w instrukcjach obsługi że po zapaleniu masz od razu jechac (ale nie kręcąc silnika za wysoko), a nie czekac 3 minuty?
smacmkme14 stycznia 2008 #
damian: ciekawa teoria, uzywac turbiny w zimie.
Paweł29 stycznia 2008 #
Jesli macie w swich autach wskaźnik temperatury płynu chłodniczego, to odpalcie auto i obserwujcie,jak wskazówka przesuwa się przy staniu na postoju, jak szybko przy ruszaniu od razu (po około 10 sekundach) z miejsca…różnica będzie widoczna :-) A przeciez o to chodzi,żeby silnik i katalozator osiągnęły, jak najszybciej temperature roboczą. Stanie i grzanie na postoju powoduje spalanie bogatszej mieszanki paliwowo-powietrznej, co skutkuje szybszym zużyciem katalizatora… Nio i jak jadę, to o wiele szybciej robi się ciepełko w aucie, niż w tym, które grzane jest przez pół godziny pod blokiem :-D
gicek04 lutego 2008 #
moim zdaniem odpowiedz na pytanie czy rozgrzewać silnik w zimie czy nie jest prosta. To zależy od tego gdzie będą przebiegać pierwsze setki metrów naszej jazdy. Jeżeli mamy stromy podjazd wyjezdzie z parkingu lub od razu włączamy się do ruchu i potrzebujemy szybkiego przyspieszenia lepiej jest rozgrzać silnik na postoju. A gdy mamy z górki lub też wykonujemy dużo manewrów parkingowych to grzanie na postoju jest bez sensu zadnego
karol05 lutego 2008 #
Sterczenie i grzanie może przynieść jakieś kożyści w benzynowych autach tam spora część energi ze spalania jest oddawana do otoczenia (np.głowica) ale diesel jako maszyna działająca w obiegu sabatiego nagrzewa się za wolno i w tym przypadku zależnie od konstrukcji (N/A czy turbo) trzeba odpalić oskrobać szyby i powoli ruszać, można utrzymywać obroty w zakresie 2- 2,5 tyś ale (pomocny jest tu wskaźnik ciśnienia doładowania jakie zapodaje turbo) nie powodując przyrostu ciśnienie przez turbo żeby nie obciążać tego bardzo wysokoobrotowego mechanizmu.
W książce jaką się dostaje z samochodem jest napisane żeby odpalić i jechać - ok ale każdy ma własne zdanie i rozum, najlepszym rozwiązaniem tyle że drogim jest “webasto”.
Dostępność firm które produkują i rozwiązań jest ogromna problemem jest tylko czasem cena.
Yaper07 lutego 2008 #
“…pamiętaj, że silnikowi należy w pracy pomagać tzn. przyspieszać przy obrotach, przy których dysponuje on jak największą mocą.”
Nie mocą tylko momentem obrotowym.
PS.
Niektore artykuly bardzo ciekawe. POzdrawiam.
ferruccio11 lutego 2008 #
Oczywiście opinii jest wiele, ale zdecydowanie najlepsza i najprawdziwsza jest Sebastiana.
Nie chodzi o to żeby, w ciągu np, 2 minut przed blokiem auto się nagrzało, tylko o to żeby w ciągu 2 min olej dotarł do wszystkich elementów silnika, które wymagają smarowania.
A pewnie i 5 minut by nie zaszkodziło .
ps. ja i tak mogę mówić a ty pobiegniesz złą ścieżką ;d
ferruccio11 lutego 2008 #
a propos większego spalania na luzie niż jadąc na biegu nie dodając gazu :
niedowiarkowie przekonali się gdy kupili samochód z komputerem pokładowym :
przykladowo dla silnika 1.9 TDI (105KM) na luzie wynosi ono 0,7l/100km podczas gdy jadąc na biegu i nie dodając gazu 0l/100km
ps. dla większych silnik to 0,7 się oczywiście nieznacznie zwiększa podczas gdy 0l/100km jest niezmienne
ps2. kto ma komp pokładowy to wie,
ps3. ja nie mam
u13 lutego 2008 #
moim zdaniem również 30 sekund wystarczy, bieg jałowy nie jest wcale taki dobry dla silnika, poza tym “nie gazować” i to wszystko
fanka24 marca 2008 #
co wy tam wszyscy wiecie o spalaniu
Michu11 kwietnia 2008 #
Masakra jakie Wy bzdury tu wypisujecie. Ludzi poczytajcie fachowej lektury, tylko nie instrukcje obsługi do swoich samochodów. Proponuje poczytac o zatarciu silnika. Teoria o wysokich obrotach na zimnym silniku przerosła nawet mnie.
W glownej mierze chodzi o temperature, ona odgrywa tu najistotniejsza role, jezeli silnik dochodzi do optymalnej temperatury (czytaj rozprowadza olej itp) najwazniejsze jest nie przegrzewanie silnika by nie dopuscic do np powolnej smierci wtrysków. Zatem czym wolniej i rownomierniej silnik sie nagrzewa tym lepiej, szybkie osiaganie (wymuszanie) wysokich temperatur bez gotowego smarowania doprowadza do ekstremalnych temperatur w tłokach czego wasza wskazóweczka nie pokaze na desce rozdzielczej. Tu juz nie chodzi tez o zatarcie, o padajace wtryski ale multum innych elementów jak np zawór wolnych obrotów (silnik krokowy)-o dziwo tez pada przy piłowaniu zimnego silnika, pompe wspomagania, i inne elementy wymagajace smarowania. To ze olej szybciej sie rozprowadza na cieplym silniku - racja, tylko zanim on sie rozprowadzi przy zyłowaniu obrotów i zanim sie nagrzeje sciany cylindrow beda heblowac jak po betonie ;) Duza role odgrywa tez uzyty olej. Nie wiem dlaczego 90% kierowców nie wymienia oleju sezonowo co jest duzym bledem. No olej 10W40 wogole nie nadaje sie na zime natomiast na lato jest rewelacyjny. I odwrotnie, nalezy zwrocic uwage na lepkosc i dopasowac ja do temperatur na dworze. Poza tym inna historia z tym grzaniem silnika jest tez przy dieslu, inna przy Pb a zupełnie inna przy gazie. Jak myslicie dlaczego nowe instalacje LPG nie odpalaja silnika na gazie ?? Bo temperatura spalania gazu jest o wiele wyzsza niz benzyny i takie odpalanie na gazie to krzyzyk na droge dla silnika. Sprobujcie odpalac samochod, przelaczyc na gaz i zaczac szalec na 5 tys obrotow. A prawdziwe stanie sie przyslowie” Madry Polak pozkodzie” Pozdrawiam i prosze o merytoryczne i rzeczowe posty a nie dyrdymaly wytargane ze sciaga.pl.
czorny16 kwietnia 2008 #
Pytanie do Micha:
Czy posiadasz jakas literaturę na ten temat? (uszkodzenia, awarie, eksploatacja silnikow zs konkretnie) Najlepiej w formie elektronicznej. Chetnie zapoznam sie z tym tematem.
ps. jesli to mozliwe prosze o kontakt na priva
gg:2246493
remix16 kwietnia 2008 #
Michu: Dlaczego 10W40 nie nadaje się na zimę?
W instrukcji mojego samochodu jest napisane, że 10W40 stosujemy przy temperaturach nie niższych niż -25.
Ariel30 kwietnia 2008 #
z was wszystkich Michu ma racje. Najlepiej powoli rozgrzewać i stopniowo rozgrzewać silnik a olej wymieniać nie tylko co jakiś przebieg tylko również sezonowo. olej po zimie który pracował w ciężkich warunkach stracił swoją gęstość i lepkość a olej który pracował w lato w zimę też nie będzie w 100 procentach spełniał swoich funkcji smarujących . Pozdrawiam :)
lolo04 maja 2008 #
a propos luzu…
wszystko sie zgadza! tzn jadąc na luzie spala się nieco wiecej MINIMALNIE wiecej paliwa niż na dobrze dostosowanym do prędkości biegu
ALE jest jedno ALE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
moim zdaniem dość ważne ale, przejeździłem setki tysiecy kilometrów również w czasach gdy paliwo było na kartki jak i obecnie gdy samochody wyposaża się w komputery pokładowe…
to ALE to fakt że jazda na luzie to JAZDA a jazda na odpowiednio dobranym biegu bez gazu to hamowanie silnikiem! to dwie różne rzeczy tzn. wkładając przy prędkości ok 100km/h luz z lekkiej górki zajade bez dokładania gazu DUŻO DUŻO dalej niż wszyscy ci którzy bedą korzystać z biegów, bo tamci stracą w końcu prędkość i bedą musieli dodać gazu podczas gdy ja bede wykorzystywał mase rozpedzonego samochodu i w rezultacie palac minimalenie wiecej przejade dużo wiecej i suma sumarów spalę mniej, wieloktornie to sprawdziłem różnymi samochodami gaźnikami/multipoitami
hamowanie silnikiem i jazda na luzie to dwie RÓŻNE rzeczy!!
oczywiście luzu należy używać z głową (to oczywiste:) ale tak właśnie używany pozwala zaoszczędzić zwłaszcza w trasie nieco paliwa
pozdro!
Maniek06 maja 2008 #
Pragnę tylko nadmienić że wymuszone rozgrzewanie silnika prowadzi do nierównomiernego jego nagrzania, a co za tym idzie naprężeń w jego strukturze. W wyniku tego mogą pojawić się mikro pęknięcia albo i duże wyraźnie szczeliny czyli zniszczenie silnika.
Nikt też nie zwrócił uwagi na ilość obrotów podczas jazdy i postoju. Owszem podczas postoju silnik się wolniej nagrzewa, olej powoli rozprowadza ale i obciążenie elementów mniejsze bo nie ciągną całego auta i ilość obrotów mniejsza więc tarcie cylindrów to powiedzmy dla Pb 1700 (2×850rpm bo podczas jednego obrotu tłok przesuwa się w górę i w dół)przemieszczeń na minute, a podczas nawet wolnej jazdy powiedzmy 5000 (2×2500rpm)…
Ps. nie wiem jak wam ale mi wskaźnik temperatury pokazuje temperaturę… płynu chłodzącego…
maciej09 maja 2008 #
otóz to lolo - zdecydowanie dalej zajezdzesz na luzie z dużej gorki niz na biegu - więc gdzie ta róznica - moze w nowiutkich autach ale w 10-15 letnich to juz nie bardzo - ZASADA - GÓRKA - LUZIK I CZOŁGAMY SIE ILE DA DO 90 KM/H i w kolko macieju - najważniejsze to utrzymywac równa prędkośc - ona jest kluczowa - najlepiej 90 i praktycznie dotykac leciutko gazu wykorzystując wzniesienia terneu i tym podobne !!!
plus ciśnienie w oponkach
Andrzej14 maja 2008 #
Każdy ma rację z tym rozruchem samochodu w zimie ja twierdzę jednak że 30 sekund a potem jazda jest trochę za mała - proponuję 60 sekund i każdy model auta będzie ” zadowolony”
Na luzie nie powinno się jeżdzic wogóle tylko na wysokim biegu bez dodawania gazu.
karo_pi24 maja 2008 #
zgadzam sie z Michu w wielu sprawach, ze silnik trzeba podgrzewac stopniowo. a te wysokie obroty to totalna glupota, czemu nowe BMW zamiast wskaznika temperatury , pokazuja oboty do ktorych mozna bezpiecznie krecic??
ale z wlasnego doswiadczenie napisze ze , auto niekoniecznie jadac nagrzewa sie szybciej. zaobserwowalem ze moj samochod przy duzych mrozach szybciej osiagal temperature 25 stopni stojac , aniżeli jadac okolo 40 km/h przez miasto. pamietajmy ze jest tez cos takiego jak chlodzenie powietrzem, ktore podczas jazdy wzmaga sie, nawet stojac w korku silniki pracuja na biegu jalowym a temperatura wzrasta, choc tam chlodzenie powietrzem bardziej tyczy sie samej chlodnicy nizeli bloku silnika
karo_pi24 maja 2008 #
a zapomnialme dodac ,temperatura 25 stopni, to temperatura przelaczenia na gaz w moim samochodzie(latwe do zaobserwowania) i fakt ze na gazie samochod nagrzewa sie szybciej
Maciek03 czerwca 2008 #
Do lolo. Mówisz że przejeżdżasz setki kilometrów od parunastu/parudziesięciu lat. To gorąco Ci współczuje jazdy na luzie (szczególnie z góry). Ciekawe jak w sytuacji kryzysowej się zachowasz jak Ci coś stanie na drodze. Czy szybciej zredukujesz (bądź puścisz gaz) czy szybciej wrzucisz bieg z luzu. Dodam, że może się tak zdarzyć, że bieg nie wejdzie. I co wtedy???
Misiek15 czerwca 2008 #
Tak oczywiście każdy mówi o fachowej literaturze niepodając żadnego przykładu. Pewno jeździcie autami mającymi 15-20 lat czyli autami o innej technologii. W nich wasze teorie sie sprawdzają jak najbardziej. Spróbujcie czymś nowszym. Mama ma nową skodę fabię, jazda w stylu eko a w stylu normalnego Polaka to na korzyśc eko matula zaoszczędza około półtora litra mniej. Z dziewczyną mamy toyotę avensis. Sam nakłoniłem ja do jazdy w stylu eco, Spalanie w mieście spadło jej z około 9 litrów na niecałe 7. Kolega ma starego citroena ZX, jak zacząłem mu tłuc to na chwilę obecną około litr mniej pali w mieście. Ciągle zdobywa praktykę i sie uczy ;)
Teraz mi sie przypomniała historia jeszcze, mam znajomego który jeździ Volvo FM 12 460. W jego warunkach pracy spalanie wynosi teoretycznie 60litrów na 100 kilometrów. Jednak by zaoszczędzić sobie trochę paliwa potrafi spalić około 40 litrów. 20 wtedy ma do swojego diselka ;) On nie musiał sie uczyć w ogóle stylu eko, sam to po prostu rozumiał bo jest po technikum mechanicznym. Więc jeśli chcecie oceniać styl eco jako bzdura! To pierw zapoznajcie się z nim dokładnie, spróbujcie i wtedy oceńcie czy to chłam, kit i jedna wielka ściema. Tylko nie kłamcie, że spalanie wam nie spadło.
sly30 czerwca 2008 #
heh, co kierowca to taki mądry i ma najlepsze sposoby. ciekaw jestem ilu z was po przekręceniu kluczyka czeka tą minutę czy dwie “żeby się silnik dogrzał” lol
Ja21 lipca 2008 #
karo_pi, jesli silnik jest niedogrzany to termostat zamyka obieg chlodziwa przez chlodnice i nic ci nie chlodzi silnika podczas jazdy. Michu, nie odpala sie na LPG ze wzgledu na reduktor.
Greg25 lipca 2008 #
JA: Chyba chodzi o parownik … a nie odpala się na gazie dlatego że LPG spal się w fazie gdy zmieni swój stan skupienia z płynnego w gaz a dzieje się tak poprzez ogrzanie.
A czy ktoś mi odpowie na pytanie:
czy dotaczanie na biegu a nie na luzie autem, które ma zamontowaną instalacje gazową na przewodzie dolotowym ma sens ?
Pozdrawiam
haski26 lipca 2008 #
Mam pytanie czy znacie sposoby na obniżenie spalania poza samą techniką eco jazdy.
Zwiększenie ciśnienia w oponach, zdjęcie relingów owiewek itp.
Zastanawiam się czy ma sens usunięcie wszystkich zbędnych elementów w celu obniżenia masy pojazdu?!
Np. usunięcie
-tylnej kanapy
-dywaników
-koła zapasowego na puszkę z klejem ktora pozwala podpompować koło
-zastąpienie felg stalowych na lżejsze
-zasłonięcie częściowe grilla
Może już ktoś z was przerabiał takie odchudzanie auta?
Czekam na wasze propozycje .
Serdecznie pozdrawiam
Arek28 lipca 2008 #
…
- zrzucenie 10 kg
- a żona 20 kg
- obcięcie włosów i paznokci
- wyrzucenie nakrętek od wentylków?
prawie jak pro rowerzysta :)
www.opelastrag…09 sierpnia 2008 #
Do wypowiedzi @ferruccio
W jaki sposób silnik pracując może nie zużywać według ciebie paliwa, jadąc na biegu bez dodawania gazu. Silnik nigdy nie gaśnie, a żeby pracował potrzebuje paliwa tak czy tak.
Zatem wskazanie spalania na zero jest pomyłką.
Zero wynika z tego, że pomiar zużycia paliwa realizowany jest poprzez określenie położenia pedału przyśpieszenia, a nie faktyczny pomiar ilości przepływającego paliwa. Znajdź mi przepływomierz paliwa w aucie.
A co do “jazdy na luzie” mam odmienne zdanie od wszystkich “fachowców” z mediów. Kierując się logiką moja teoria mówi tak:
Jadę np. 90km/h, puszczam gaz i co się dzieje - silnik trzyma obroty ok. 3500obr/min załóżmy. Kiedy w takiej sytuacji wrzucę na luz obroty spadają do 1000obr/min. Poniżej 50km/h spadają znowu do 800obr/min.
Jak ktoś przedstawi fakty, że silnik kręcąc się szybciej zużywa mniej paliwa jest dla mnie guru.
Moim zdaniem całą błędną teorię o zerowym spalaniu wymyślili ci, którzy mają komputer pokładowy w swoich autach, widzą właśnie wskazanie 0l/100km przy puszczonym gazie.
Moja teoria była sprawdzona na Astrze G 1.6 16V 100KM - na luzie miasto 7,5km/h
Dodam tylko, że oszczędna jazda to nie dla mnie. Wolę jeździć szybko i spalać 9 litrów w mieście.
artur15 sierpnia 2008 #
do www.opelastrag…
ano w taki sposób, że podczas jazdy na biegu (nie wciskając pedału gazu, np. dojeżdżając do krzyżówki) silnik jest napędzany poprzez koła. dlatego nie potrzebuje paliwa. oczywiście - jak już zostało wcześniej napisane - żeby podtrzymać prace, poniżej 1300-1500 obrotów benzyna jest znów podawana. także czarów nie ma.
ale to się chyba tyczy tylko samochódów z komputerem pokładowym, czy nie?
te starsze “15 czy 20 lat” podawają paliwo tak czy inaczej, zgadza się?
Rysiek19 sierpnia 2008 #
Uprzejmie informuję, że najlepszym sposobem na uniknięcie powyższych problemów jest unikanie zmian prędkości. W obecnej sytuacji jest to nieco utrudnione ze względu na sygnalizację, która mogłaby jednak działać wręcz przeciwnie tzn niemal całkowicie płynność zapewnić. Warunek: podanie kierowcom informacji o czasie pozostałym do zmiany koloru. Stosowane są gdzieniegdzie wyświetlacze cyfrowe pokazujące ten czas, ale uważam że najwygodniejszym byłoby pokazanie tego upływu poprzez umieszczoną nad standardowym zestawem kolumnę lampek gasnących po kolei (ściśle to 2 kolumny:czerwoną i zieloną ). Oprócz skutków bezpośrednich odczuwalnych przy istniejących pojazdach, umożliwiłoby się dzięki płynności dalekosiężne zmiany w transporcie miejskim, głownie związane z możliwością ograniczania prędkości bez wydłużania czasu podróży, jak również z możliwościa 2-3 krotnego odchudzania pojazdów miejskich.
i na zakończenie informacja smutna: nie macie szans, by tych wszystkich dobrodziejstw doświadczyć, gdyż od 1998 r władze blokują zastosowanie usprawnienia pod różnymi lipnymi pretekstami.
Wino20 sierpnia 2008 #
Jak znam życie to info o czasie danego światła byłaby raczej wykorzystywana w stylu: “jeszcze zdążę”. A tak poza tym to jazda na luzie jest niebezpieczna i co najwyżej można sobie dojeżdżać w ten sposób do świateł 2-3 metry.
Zimą dobrze odpalić samochód i oskrobać szybki - w tym czasie silnik się trochę nagrzeje, olej się bardziej “upłynni” i zostanie rozprowadzony. Poza tym nie należy zapominać, że w skrzyni biegów również znajduje się olej, który po mroźnej nocy ma co najwyżej konsystencję gumy - co znowu powoduje zwiększone opory przy ruszaniu zimnym samochodem (i dlatego, wbrew temu co niektórzy mówią, przy przekręcaniu kluczyka należy zawsze wcisnąć sprzęgło, aby cały potrzebny prąd dostarczyć do rozrusznika bez niepotrzebnego obciążania dodatkowymi zbędnymi na ten moment urządzeniami).
Rysiek20 sierpnia 2008 #
filozofia “jeszcze zdążę” może być skutecznie wybita z głowy fortoradarami, a poza tym obecnie, bez informacji o czasie jest i tak stosowana przez wielu powodując niebezpieczne wjeżdżanie na czerwonym (zamiast na żółtym i to rzadszego, w przypadku działania wskaźników ). Jeżeli chodzi o jazdę na luzie to chodzi właśnie o to, że można by jej uniknąć dzięki precyzyjnej informacji o czasie, która umożliwiłaby uniknięcie niepotrzebnego rozpędzania, czyli konieczności częstego później zwalniania .
ufo25 sierpnia 2008 #
czy jadąc na luzie rzeczywiście koła napędzają silnik? to od czego jest skrzynia biegów? mi się wydaje że tak jest po puszczeniu gazu na biegu, a na luzie to toczysz się jako masa bezwładna. A 0l/100km na komputerze to dowód jak ludzie bezmyślnie ufają kawałkowi wyświetlacza. W takim razie najlepiej jest mieć samochód jak Fred Flinstone który odpycha się nogą.
Czas pozostały do zapalenia sie czerwonego światła nie ma sensu w przypadku sygnalizacji inteligentnej wyposażonej w przyciski dla pieszych i czujniki auta nadjeżdżającego z innej strony skrzyżowania.
Rysiek26 sierpnia 2008 #
Taka pseudointeligentna tzw akomodacyjna sygnalizacja w postaci o której “ufo” pisze, jako niezdolna do zapewnienia płynności nie jest poważną alternatywą gdyż z założenia w sposób gwałtowny, nieprzewidziany blokuje jakąś drogę “bo z boku nadjechał inny pojazd” .
Pojazdy nie pojawiają sie nagle z nieba, a optymalizacja ruchu możliwa jest jedynie na jakimś obszarze i z uwzględnieniem przedziału czasowego dłuższego niż kilka(naście) sekund.
Wino27 sierpnia 2008 #
Akurat spalanie nie zależy od obrotów silnika ale od wciśnięcia pedału gazu - hamując silnikiem z wysokich obrotów, spalanie jest znikome ale w ogóle, natomiast przyśpieszając z niskich obrotów np. 1500 - mając wciśnięty gaz do oporu - spalanie jest najwyższe. A zatem jeszcze raz - to pedał gazu i wielkość otwarcia przepustnicy decydują o wielkości spalania a nie obroty silnika.
Arek27 sierpnia 2008 #
Wino: oczywiście nie masz racji. Owszem, ilość spalanego paliwa jest proporcjonalna do wciśnięcia pedału gazu (zwykle), ale mierząc to na jednostkę czasu - np. na minutę. A nas interesuje zużycie paliwa na 100 km…
Arek27 sierpnia 2008 #
ufo: na luzie koła silnika nie napędzają i żaden komputer nie pokaże 0/100. Chodziło o jazdę na biegu, bez gazu.
ufo28 sierpnia 2008 #
@ Rysiek: nie wiem jak u ciebie ale u mnie w mieście juz dawno takie są i sprawdzają się w jakimś tam stopniu, szczególnie w porach mniejszego natężenia ruchu, np w nocy nie stoisz jak kołek 3 min przed pustym skrzyżowaniem bo akurat masz czerwone
Wino28 sierpnia 2008 #
Arek: przecież spalanie na 100km jest wynikiem średniego spalania z danego momentu w czasie jazdy - a za to odpowiedzialne jest jak operujemy pedałem gazu - przy agresywnej jeździe, trzymając pedał w podłodze, spalanie będzie znacznie wyższe niż przy ostrożnym operowaniem gazem; można to najprościej zaobserwować w samochodach z komputerem, który podaje chwilowe spalanie w litrach/100km oraz średnie zużycie wynikające ze średniej arytmetycznej chwilowego spalania.
Rysiek29 sierpnia 2008 #
do Ufa: w jakim stopniu się sprawdzają ? podałeś szczególny przykład sytuacji nocnej gdy ruch jest względnie mały.
Nie chodzi o to by “nie stać jak kołek 3min” ale by (prawie) całkowicie wyeliminować hamowanie.
Rysiek29 sierpnia 2008 #
do Wina: mocniejsze depnięcie po gazie może być uzasadnione, gdyż na ogół uzyskuje sie wówczas większą sprawność silnika (zwłaszcza w obecnych autach z za dużymi, do spokojnej jazdy, silnikami ) , warunek: rozpędzenie auta uzyskane w ten sposób będzie celowe tzn energia nie zostanie za chwilę zmarnowana przez hamowanie.
Arek29 sierpnia 2008 #
Wino: wciskając gaz mocniej auto pali więcej licząc po czasie (na minutę), ale może palić mniej, licząc po drodze (na 100 km), bo mają więcej spalonego paliwa na minutę, mamy też więcej zrobionych km. Prościej ci już nie wytłumaczę.
Arek29 sierpnia 2008 #
Rysiek mnie ubiegł - racja. Mówiąc praktycznie, punkt najlepszego spalania nie musi leżeć na jak najniższych obrotach, a powolne rozpędzanie samochodu na niskich obrotach i małej mocy nie jest wcale oszczędne.
Rysiek29 sierpnia 2008 #
mówiąc ściślej: czasem może być, tzn w dieslach, których obszar max sprawnosci leży niekiedy ok 1500obr/min i blisko krzywej momentu maksymalnego-zwłaszcza w turbodoładowanych.
Takie dyskusje mają sens tylko gdy mamy mapy sprawności czyli charakterystyki uniwersalne silników -fakt, ze trudno dostępne.
Maciej29 sierpnia 2008 #
Kolego ufo i kilku innych:
Sytuacja dotyczy silnika benzynowego na wtrysku. W przypadku innych nie mam wiedzy. Dojeżdżając np. do skrzyżowania i hamując silnikiem samochód nie spala nic i te 0 na wyświetlaczu jest jak najbardziej prawdziwe. W TAKIM MOMENCIE ZAMYKA SIĘ WTRYSKIWACZ I NIE LECI NAWET KROPLA BENZYNY. Już chyba prościej wytłumaczyć się nie da.
W sytuacji kiedy nie chcesz hamować silnikiem a oszczędzić np. jadąc z górki, wrzucasz najwyższy bieg i nie dotykasz gazu (Oczywiście nie wrzucaj piątki przy toczeniu się z prędkością 20km/h)
Wino29 sierpnia 2008 #
Arek i Rysiek: chodziło mi o wyjaśnienie zależności wielkości spalania od stopnia wciśnięcia pedału gazu (a nie od obrotu silnika). I nie jest prawdą, że im szybciej jedziemy tym mniej palimy - jadąc przez 100km z prędkością np. 200km/h spalimy np. 20-25 litrów/100km, podczas gdy przejeżdżając ten sam dystans z prędkością 90km/h, spalimy np. 8-9 litrów/100. Każdy, kto ma jako takie pojęcie o motoryzacji, wie, że im wolniej jedziemy tym mniej spalamy - mniejsze opory toczenia i opory powietrza, mniejsze otwarcie przepustnicy itd.
Rysiek29 sierpnia 2008 #
próba 1sza wyjaśnienia do końca:
przypomnienie
zużycie paliwa na jednostkę drogi=zużycie energii na jednostkę drogi * zużycie jednostkowe paliwa układu napędowego
wnioski wynikają na drodze dedukcji, wymienię kilka:
a. powyższy wywód Wina, może być słuszny albo i nie, a zależy to od tego do jakich prędkości został pojazd zoptymalizowany (choć to pojęcie nieco na wyrost w wypadku większości obecnych fur)
b. naprawdę oszczędna jazda wymaga zarówno ograniczenia energochłonności jak i stabilnej pracy silnika w optymalnym obszarze
c.warunki jakie panują na drodze powinny sprzyjać temu co pisze w punkcie b. i stąd konieczność rzeczywistego upłynnienia ruchu i specjalizacji zastosować pojazdów, a jak to osiągnąć już napisałem
ufo03 września 2008 #
@Maciej: może czepiam się słówek ale sam mówisz, że zdejmując nogę z pedału gazu odłączasz wtryskiwacze i ani kropla benzyny NIE JEST JUŻ PODAWANA, ale co z benzyną która jest już ‘w silniku’ ? przecież dopływ powietrza nie jest odcinany, od tego jest silniczek krokowy aby delikatnie otworzyć przepustnicę. czy zatem benzyna nie jest spalana? nie chcę być złośliwy tylko otrzymać rzetelną informację.
Wojtek04 września 2008 #
Nie ma benzyny jako takiej w silniku. Benzyna podawana przez wtryskiwacze jest natychmiast spalana, a gdy hamujesz silnikiem, to wtryskiwacze sa zamknięte i przelatuje tylko powietrze. Przepustnica i krokowy w silniku z wtryskiem steruje tylko przepływem powietrza.
Maciej04 września 2008 #
Wojtek ubiegłeś mnie
Pozdrawiam
ufo07 września 2008 #
no dobra a jak wrzucę jedynkę, dalej dwójkę i puszczę gaz, auto samo jedzie, nie gaśnie, mogę wysiąść i biec obok, to nie spala benzyny? na innych biegach nie próbowałem ;)