Domyślam się, że nie poszukujesz odpowiedzi na to pytanie w celu wykożystywania tego w sporcie samochodowym. Przyjmijmy, że jedziesz z teściową i nie chcesz aby głowa jej skała gdy stajesz na światłach. Otóż hamujemy normalnie jak zawsze czyli delikatnie naciskając na gaz w momencie gdy samochód zwalnia, a masz dużo miejsca z przodu popuszczaj hamulec wraz z malejącą prędkością. Gdy samochód już prawie stoi puszczasz hamulec. Chodzi o to,że nieprzyjemne odczucie jest wtegy gdy przednie zawieszenie w momencie hamowania jest dociążane, a gdy się zatrzymamy wystrzela w góre razem z naszymi głowami. Nie doprowadzaj do dużego ugięcia zawieszenia i zawsze w momencie maxymalnego dla danego hamowania ugięcia przedniego zawieszenia puść hamulec. Czyli pozwól na wyprostowanie się sprężyn na puszczonym hamulcu. Przednie kloła będą stały luźno na podłożu i w chwili wystrzału zawieszenia w góre delikatnie się poruszą do tyłu, po drugie zniwelujesz naprężenia. To wszystko. Po pięciu takich hamowaniach powinieneś wyczuć moment puszczenia hamulca przez co zdobędziesz punkty u teściowej i będzie chciała z tobą jeździć , jednak zastanów się czy warto ćwiczyć
:-)
Pozdrawiam
Popuszczaj hamulec z malejącą prędkością? - Sobiesław Zasada uważa, że w miarę hamowania, wciskamy hamulec coraz mocniej - oczywiście w przypadku hamowania planowanego.
A co do puszczenia hamulca, to jaknajbardziej tak, ale dopiero w końcowej fazie hamowania.
IMHO, wciskanie coraz mocniej nawet w sporcie nie zadziała (przynajmniej bez nałożonych dodatkowych warunków) - doprowadzi do zablokowania kół, gdyż hamulce w miarę rozgrzewania (do przekroczenia pewnej wartości temperatury) zaczynają działać coraz skuteczniej. Więc nawet trzymając jednolicie wciśnięty hamulec przez cały czas hamowania można doprowadzić do zablokowania kół (gdy akurat uda się w odpowiedni punkt trafić, żeby nie zblokować od razu, ale być wystarczająco blisko punktu blokowania).
Damian08 lutego 2008 #
Domyślam się, że nie poszukujesz odpowiedzi na to pytanie w celu wykożystywania tego w sporcie samochodowym. Przyjmijmy, że jedziesz z teściową i nie chcesz aby głowa jej skała gdy stajesz na światłach. Otóż hamujemy normalnie jak zawsze czyli delikatnie naciskając na gaz w momencie gdy samochód zwalnia, a masz dużo miejsca z przodu popuszczaj hamulec wraz z malejącą prędkością. Gdy samochód już prawie stoi puszczasz hamulec. Chodzi o to,że nieprzyjemne odczucie jest wtegy gdy przednie zawieszenie w momencie hamowania jest dociążane, a gdy się zatrzymamy wystrzela w góre razem z naszymi głowami. Nie doprowadzaj do dużego ugięcia zawieszenia i zawsze w momencie maxymalnego dla danego hamowania ugięcia przedniego zawieszenia puść hamulec. Czyli pozwól na wyprostowanie się sprężyn na puszczonym hamulcu. Przednie kloła będą stały luźno na podłożu i w chwili wystrzału zawieszenia w góre delikatnie się poruszą do tyłu, po drugie zniwelujesz naprężenia. To wszystko. Po pięciu takich hamowaniach powinieneś wyczuć moment puszczenia hamulca przez co zdobędziesz punkty u teściowej i będzie chciała z tobą jeździć , jednak zastanów się czy warto ćwiczyć
:-)
Pozdrawiam
Piotr04 kwietnia 2008 #
Popuszczaj hamulec z malejącą prędkością? - Sobiesław Zasada uważa, że w miarę hamowania, wciskamy hamulec coraz mocniej - oczywiście w przypadku hamowania planowanego.
A co do puszczenia hamulca, to jaknajbardziej tak, ale dopiero w końcowej fazie hamowania.
Jacek Politowski06 kwietnia 2008 #
IMHO, wciskanie coraz mocniej nawet w sporcie nie zadziała (przynajmniej bez nałożonych dodatkowych warunków) - doprowadzi do zablokowania kół, gdyż hamulce w miarę rozgrzewania (do przekroczenia pewnej wartości temperatury) zaczynają działać coraz skuteczniej. Więc nawet trzymając jednolicie wciśnięty hamulec przez cały czas hamowania można doprowadzić do zablokowania kół (gdy akurat uda się w odpowiedni punkt trafić, żeby nie zblokować od razu, ale być wystarczająco blisko punktu blokowania).