Na poniższym filmie widać jak Drift King Keichi Tsuchiya radzi sobie z tą techniką.
Dobrym pomysłem jest ćwiczenie na sucho czyli powtarzania wszystkich czynności do bólu podczas postoju.
Najwięcej problemów podczas nauki tej techniki sprawia bez wątpienia punkt 3, kiedy potrzebne jest jednoczesne naciskanie 3 pedałów (dowiedz się więcej o pedałach w samochodzie). Są na to dwa sposoby. Pierwszy z nich został pokazany powyżej i polega na naciskaniu gazu przy pomocy pięty. Niestety, nie wszystkie auta nadają się do jego wykorzystania. W wielu seryjnych samochodach pedał gazu jest celowo umieszczony dużo głębiej niż pedał hamulca, aby zapobiec jego przypadkowemu naciśnięciu podczas awaryjnego hamowania.
Zdarza się, że nie możemy go po prostu dosięgnąć, zwłaszcza że dodatkowo pedały gazu bywają bardzo krótkie.
Jako ciekawostkę dodam, że ten sposób obchodzenia się z pedałami jest często nazywany mianem “starej szkoły” ponieważ niegdyś auta posiadały pedał hamulca po prawej stronie, a gaz po środku, co powodowało naciskanie hamulca piętą, gazu – palcami.
Gdy poprzednia metoda się nie sprawdza, można spróbować innego podejścia. W tym wypadku należy naciskać lewą połową prawej stopy hamulec, a prawą połową - gaz. Niestety, w tym wypadku stosunkowo ciężko jest dozować precyzyjnie siłę hamowania. Dodatkowo istnieje obawa przed ześlizgnięciem się stopy z hamulca na gaz. Nic przyjemnego podczas mocnego hamowania z dużych prędkości.
Dopasowywanie obrotów
Jeżeli już wyćwiczymy stopy tak że naciskanie trzech pedałów jednocześnie nie będzie stanowiło dla nas problemu, ciągle możemy jednak mieć kłopoty z dozowaniem gazu. Gdy zbyt mocno podniesiemy obroty, gdy tylko puścimy sprzęgło auto zrobi “kangurka” i wyskoczy do przodu. Gdy dodamy za mało gazu, gdy tylko puścimy sprzęgło samochód zacznie mocno hamować silnikiem i walniemy nosem w kierownicę.
Czy jest na to jakaś metoda? Nie ma. Jedyne co możemy zrobić to ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć – w końcu instynktownie wyczujemy ile gazu powinniśmy dodawać podczas redukcji. Początkowo możemy próbować podnoszenia obrotów podczas redukcji bez naciskania w tym samym czasie hamulca – będziemy wówczas ćwiczyć samo hamowanie silnikiem. Pozwoli nam to na lepsze zapoznanie sie z autem. Gdy już nauczymy się ile gazu powinniśmy dodać, możemy zacząć trenować technikę w całej okazałości, czyli jednocześnie hamując silnikiem i pedałem hamulca.
Czytaj dalej: 1 2 »»
59 komentarzy do “hamowanie z międzygazem”
Komentuj
Strona w trakcie reorganizacji. Komentowanie chwilowo zamknięte.



59
Niestety wcięło zdanie które mnie zbulwersowało.
Oto ono.
Hamowanie jest najbardziej efektywne , gdy hamujemy jednocześnie hamulcem nożnym oraz silnikem.
Z rozpędu się nie podpisałem.
To poniżej to pisałem ja Jasiek.
58
Zgadza się Szymuś
Przy planowym jak najpóźniejszym hamowaniu chodzi o to by kół napędowych nie zblokować więc stabilizujemy koła napędowe silnikiem bezwładnością jego poruszających się części.
Hamowanie takie występuje przed zakrętem i częściowo w zakręcie jest specyficznym hamowaniem.
Jak tył wpadnie w poślizg to jedziem w maliny podobnie jest gdy przód wpadnie w poślizg też w maliny jedziem.
Robi się takie hamowanie z między gazem ale powodem są zakręty i droga idąca przez zagony malin oraz chęć uzyskania jak najkrótszego czasu przejazdu.
Po hamowaniu natychmiast dodajemy gazu i potrzeba nam odpowiedniego biegu dlatego też redukuje sie wcześniej.
Co do efektywności hamowania to.
Autor wypisał taką głupotę:
>>
To jest ta bzdura która mnie zbulwersowała.
Szkoda że nie napisał że do tego wystawiwszy nogę przez drzwi i humując dodatkowo butem uzyskamy jeszcze efektywniejsze hamowanie – co akurat byłoby prawdą.
57
Mój wywód dotyczy aut FWD.
56
Moje zdanie brzmi tak, że hamowanie silnikiem najlepiej sprawdza się na rajdach i przy planowanym hamowaniu, ale jeżeli jest możliwość to zawsze należy hamować silnikiem. A co do Jaśka, w piątej linijce twojego tekstu podałeś właśnie hamowanie silnikiem, tylko że bez redukcji w późniejszych etapach(no chyba że jechałeś na luzie i w ostatniej fazie hamowania wcisnąłeś sprzęgło;)). Odpowiem ci przykładem jeszcze Jasiu na pytanie zawarte w drugiej linijce twojego tekstu, a więc 1.wyjedź sobie na plac z drugą osobą, która stanie obok twojego auta 2.rozpędź się do dwójki na wysokich obrotach (jak masz benzyne to do około 6 tysięcy) 3.zacznij ostro hamować z wysokich obrotów bez redukcji biegów i bez wciskania sprzęgła 4. Na koniec spytaj się drugiej osoby czy zaobserwowała zatrzymanie się w miejscu kół napędzanych silnikiem(wszystkim chodzi o koła napędzane). 5. Jeżeli zaobserwowała to daj mi jej adres wyśle ją do dobrego okulisty. Jedynie kiedy mogła takie coś zaobserwować to po rozłączeniu napędu albo po pourywaniu korbowodów - czyli i tak w sumie po rozłączeniu napędu. Aha Jasiu zapamiętaj sobie że jak będziesz hamował bez udziału silnika to zawsze będzie to hamowanie mniej skuteczne bo nigdy nie będziesz na tej granicy zerwania przyczepności, zawsze będzie to albo za ostre hamowanie czyt. blokada kół(1.nieskuteczne zwłaszcza na asfalcie 2.niebezpieczne bo nie ma mowy o manewrowaniu autem i 3.niszczy opony) albo za lekkie hamowanie(również nieskuteczne).
55
Jasiek!
w samochodzie RWD międzygaz ma na celu ograniczyć do minimum możliwość zablokowania napędzanej (a więc tylnej) osi, bo dopóki silnik się kręci z odpowiednią do aktualnego przełożenia i prędkości kół prędkością obrotową, a jest spięty z odbiorem napędu - kołami - to koła w stosunku do asfaltu mają minimalną różnicę prędkości.
Ale jak Ty masz takie pojęcie i takie podejście to tak jak napisał PIETRUCHA - lepiej weź pistolet - to może nikomu innemu nie zrobisz krzywdy.
btw - jak czytam Twoje wywody to zaczynam rozumieć po co w samochodach montują np. system ABS.
w odniesieniu do postu 51:
Jeden stary kierowca mawiał, że “w najgorszym przypadku suma mózgu kierowcy i systemów bezpieczeństwa pojazdu powinna dać jeden. Im więcej jednego tym mniej musi być drugiego”.
interpretację pomijał milczeniem….
pozdrawiam
54
No bo jest to pierwsze przykazanie dla auta z ABS.
Bez ABS najskuteczniej się hamuje na granicy przyczepności i tu polecam hamowanie pulsacyjne.
Chociaż na grząskim piachu najskuteczniejsze jest zablokowanie kół.
Co do tylnego napędu to hamowanie tylnej osi ma mały udział w całości hamowania i dokładanie tam dodatkowej siły hamującej jest bez sensu bo zablokujesz tył.
Hamulce posiadają mechanizm rozdzielający siłę hamowania pomiędzy oś tylną i przednią w zależności od intensywności opóźnienia.
53
jasiek skoro masz takie pojęcie o technikach jazdy proszę nie wsiadaj za kierownicę ! łatwiej wziąć pistolet i strzelić sobie w łeb
52
Ad.#51
A teraz okazuje sie jakim to jestes ignorantem.
1. Jeśli nie masz ABS-u, hamując do oporu zablokujesz koła co daje gorszy wynik drogi hamowania i dodatkowo shamujesz opony i sa one do wyrzucenia.
2. Zakładam że nie mialeś styczności z samochodami tylnonapedowymi i stad pogląd ze hamowanie silnikiem jest nieskuteczne i nie innego sposobu nad pedałem w podłoge, pomijam tutaj fakt zimy/mokrej nawierzchni gdzie można sobie zrobić kuku.
Pojeździj/poczytaj troche zanim zaczniesz swoje wywody.
Jest to najskuteczniejszy sposób hamowania inne nie istnieją.
Brzmi to jak Twoje pierwsze przykazanie ;).
51
Większej bzdury nie czytałem.
Od kiedy i w jakim aucie hamulec nie potrafi zablokować kół.
Po co hamulcowi by był skuteczny dodatkowo hamowanie silnikiem.
Hamowanie silnikiem jest wymysłem ignorantów pojęcia nie mających o prawach fizyki.
Coś na drogę wypadnie wciskam hamulec do bulu abs robi resztę na koniec wciskam sprzegło.
Jest to najskuteczniejszy sposób hamowania inne nie istnieją.