- Pamiętaj, że rowerzysta nie jedzie w metalowej puszce tak jak Ty. Niegroźnie wyglądająca wywrotka rowerzysty może skończyć się śmiercią. Co z tego, że miałeś pierwszeństwo jeżeli zabiłeś człowieka?
- Pamiętaj, że rowerzysta porusza się na dwóch kółkach. Staraj się nie podjeżdżać blisko roweru podczas mijania go. Rowerzysta w każdej chwili może się przestraszyć, zachwiać i wjechać wprost pod koła Twojego pojazdu. Miej na uwadze, że Kodeks Drogowy dokładnie określa minimalną odległość między Tobą, a rowerzystą – powinna ona wynosić minimum 1 metr.
- Rowerzysta poruszający sie ścieżką rowerową poprowadzoną chodnikiem w świetle Kodeksu Drogowego traktowany jest tak jak pieszy i ma bardzo podobne prawa. W praktyce oznacza to, że gdy ścieżka rowerowa przecina jezdnię wówczas to rowerzysta ma pierwszeństwo. Nie musi zatem schodzić z roweru i może z pełną prędkością wjechać na jezdnię - choć podobnie jak pieszy na przejściu, nie bezpośrednio pod Twoje koła. Pamiętaj o tym i wypatruj ścieżek rowerowych przecinających drogę.
- Gdy jedziesz drogą poza miastem i widzisz w oddali rowerzystę użyj krótkiego sygnału dźwiękowego żeby go ostrzec. Rowery przeważnie nie mają lusterek i nie są świadomi aut znajdujących sie za ich plecami.. Zrób to jednak w odpowiedniej odległości od rowerzysty! Trąbienie tuż za plecami może go wystraszyć i spowodować zachwianie roweru.
- Naucz się widzieć rowerzystów. Zwykle kierowca włączający się do ruchy zwraca uwagę na inne samochody, a całkowicie pomija rowerzystów. Tak jakby w mózgu kierowcy był jakiś przełącznik, który trzeba włączyć aby zacząć ich dostrzegać. Włącz ten przełącznik – naucz się patrzeć i widzieć.
16 komentarzy do “rower na drodze - poradnik”
Komentuj
Strona w trakcie reorganizacji. Komentowanie chwilowo zamknięte.



16
Kilka rad od zawodnika kolarstwa górskiego i kierowcy (to drugie krócej):
1. Jak do kogoś nie przemawiają względy bezpieczeństwa, może przemówią koszty profesjonalnego sprzętu. Potrącając rowerzystę macie szansę wywołać uszkodzenie następujących komponentów:
Koła (do 10000 zł, a czasem i więcej)
Rama (do 9000 zł)
Przerzutka tylna (ok 400 zł)
Kierownica (kolejne 400, szosowa do 1200)
Rogi (nawet 350, jedna gleba - jedne rogi)
Siodełko (do 1200 zł, często tak jak rogi, jedna gleba, jedne siodło)
Opony (120 zł każda, jak używa szytek to i 300 zł sztuka)
Sztyca (do 500 zł, ale to raczej rzadko)
Innymi słowy w przypadkach sprzętu zawodniczego koszty takiej stłuczki (nawet lekkiego przychaczenia) dochodzą do ok. 22 000 zł - taniej stuknąć samochód. Oczywiście aż tak dobrze wyposażone rowery w Polsce nie są widokiem codziennym, ale nieraz widzę takie, w których jedna gleba może kosztować ok 5 000 zł. Znam gościa, który stuknięty przez samochód połamał sprzęt za ponad 35 000 zł (same koła 22 tys - Lightweight Obermeyer z ceramicznymi łożyskami, jeśli ktoś chciałby to sprawdzić).
Rowery potrafią być o wiele droższe niż samochody, a o wiele łatwiej je uszkodzić - rozważcie to
2. Rowerzyści samym brzegiem jezdni jeździć nie mogą. Raz, że dziury przy skraju często to skutecznie uniemożliwiają (szczególnie w szosówkach), a dwa, że rozsądny rowerzysta chce też mieć trochę miejsca na uciekanie przed tymi co głupszymi kierowcami (najgorsze są TIRy naszych wschodnich sąsiadów, ale Polacy wiele lepsi nie są)
3. Trochę grzeczności nie zaszkodzi. We Włoszech czy Francji kierowcy widząc rower w lusterku rozjeżdżają się na boki i spokojnie można sobie przejechać. Bez zawiści ;-) Dzięki bogu w Polsce jest coraz lepiej pod tym względem.
4. To się ogólnie tyczy każdej sytuacji - nie używajmy spryskiwaczy w korku, jeśli nie jest to konieczne. Zazwyczaj połowa płynu przeleci nad waszym samochodem i może komuś wpaść przez szyberdach, albo trafi rowerzystę/motocyklistę w twarz, a szczypie to jak cholera.
5. Jak z przeciwka nic nie jedzie, to naprawdę, miło byłoby, gdyby kierowcy zjeżdżali na przeciwny pas ruchu, a niekoniecznie tylko o metr. Sam podmuch może zachwiać rowerem niedoświadczonego rowerzysty. A i doświadczony, jeśli jedzie na wysokoprofilowych, aerodynamicznych kołach może wpaść w poślizg.
6. Trąbienie z bliska zazwyczaj wywołuje skręcenie w stronę dźwięku. Jest to odruch bezwarunkowy. O ile doświadczonym tylko drgnie ręka, to amatorzy/niedzielni rowerzyści potrafią wjechać pod koła. Uczyłem sporo osób jeździć i prowadziłem zajęcia na ten temat, znam wielu innych kolarzy zawodowych i amatorów i u każdego ten odruch występuje - po prostu spięcie mięśni. Trąbcie z daleka, albo wcale, ale omijać z daleka, bo nagłe wyjechanie “lusterkiem pod łokciem” daje nieraz ten sam efekt.
7. Używać kierunkowskazów, szczególnie w korkach - jak rowerzysta widzi kierunkowskaz, to uważa. A gwarantuję, że prędzej rowerzysta zauważy kierunkowskaz, niż wy rowerzystę.
8. A po ostatnie: nie trąbić i nie wariować na rowerzystów, którzy po ludzku jeżdżą po ulicy - jak to się wlecze i macha kierownicą od prawej do lewej, to tępić (oczywiście nie dosłownie ;-) ), ale jak ktoś jedzie po ludzku, choć nawet wolno, to traktować jak człowieka, a nie żaby na drodze. Niewielu z nas chce jeździć po ulicach, a ścieżki w Polsce albo nieistniejące, albo tragiczne (polecam jedno ze zdjęć w galerii, a nieraz widziałem łańcuchy przecinające ścieżkę na poziomie głowy/torsu). Druga alternatywa to chodnik, ale jeśli jeździ się nieco szybciej, to jest to jeszcze bardziej niebezpieczne, niż ulice - pieszy jest o wiele bardziej nieprzewidywalny.
Pozdrawiam i gratuluję ciekawego serwisu,
Adam
15
A, jeszcze jedno: chciałem pogratulować tym kierowcom, którzy trąbią znajdując się kilkanaście metrów za rowerem lub juz w momencie wyprzedzania. Zdajecie sobie sprawę, że jeśli człowiek was nie słyszy, to w najlepszym wypadku przestraszony odruchowo zakołysze kierownicą? W mniej szczęśliwych okolicznościach wjedzie do rowu, zjedzie na środek jezdni lub przewróci się tuż pod koła samochodu.
14
To byłem ja - Arek
Dodam jeszcze, że mowa o normalnych rowerzystach, czyli takich którzy mają światełko gdy robi się ciemno. Dla innych nachodzi mnie chęć skonfiskowania roweru i zostawienia na szosie…
13
Witek:
Popieram, z tym klaksonem to jakaś straszna bzdura. Rowerzysta prędzej od tego dostanie zawału. Ostrzegania używam czasem na rowerze, żeby ostrzec pieszych np. na leśnych drogach - i nawet tutaj połowa odskakuje jak poparzona słysząc dzwonek. Do takiego ostrzegania u nas mało jeszcze kto przywykł :)
Zresztą, kierowca powinien wbić sobie do głowy, że rower to normalny pojazd i należy go traktować normalnie, a nie jak pijaka który znalazł się na autostradzie przypadkiem. Wtedy nie ma przed czym ostrzegać.
12
“Gdy jedziesz drogą poza miastem i widzisz w oddali rowerzystę użyj krótkiego sygnału dźwiękowego żeby go ostrzec.”. Nie ma nic gorszego, niż kierowca, który z dala trąbi za moimi plecami (szczególnie na pustej drodze)! Wtedy zawsze zaczyna się stres: czy jadę źle? A może on nie panuje nad pojazdem? A może to jeden z tych kretynów, którzy tępią rowerzystów i zaraz zajedzie mi drogę? Nie używajcie sygnału dźwiękowego, jeśli rowerzysta jedzie poprawnie!
Jeśli droga jest ruchliwa, rowerzysta jest przygotowany na to, ze coś mu wyjedzie z boku. Jeśli droga jest pojazdów wymijających (nie wyprzedzających!) rowerzystę, jest duży hałas i rowerzysta musi jechać czujnie, bo nie będzie wiedział, kiedy go ktoś wyprzedzi. A jeśli droga jest pusta, to nie trzeba jechać przepisowy metr od rowerzysty, tylko można go wyprzedzić wykorzystując cały pas dla przeciwnego kierunku ruchu.
Pamiętajcie, że osoba jadąca rowerem powinna zachowywać zawsze szczególną ostrożność podczas bycia wyprzedzaną. Ponieważ nie ma lusterek, powinna regularnie sprawdzać, czy coś jedzie za nim.
11
Częsty widok - to rowerzyści, którzy poruszają się w normalnym ruchu, nie przestrzegając sygnalizacji (przejeżdżają na czerwony) - głównie kurierzy. A ja się pytam, gdzie w tym momencie jest policja, żeby takiemu cwaniaczkowi wlepić mandat? Rowerzyści nie patrzą się do tyłu przed wykonaniem skrętu - robią to tuż przed maską, nie sygnalizują zamiaru skrętu, itp., jeżdżą bez świateł (jak jest już ciemno).